Różnorodność - błogosławieństwo czy przekleństwo

Tegoroczne wakacje są nietypowe. Wiele wyjazdów zostało odwołanych z powodu ogólnoświatowego zamieszania wokół koronawirusa. Należało naprędce robić nowe plany wakacyjne. Sprawdzaliśmy możliwe kierunki lotów i listę krajów, które zechcą nas przyjąć. Ostatecznie mamy też polskie kurorty, które trzeba było szybko rezerwować. Okazuje się, że najbardziej popularnym pomysłem na wakacje są niezmiennie wczasy na RODOS, co po rozwinięciu oznacza Rodzinne Ogródki Działkowe Ogrodzone Siatką.

Oglądam swoje RODOS. Jak zwykle wiele lekcji wynika z obserwowania dojrzewających warzyw i owoców. Mój ogród nie jest w tym roku bardzo uporządkowany, z surowym podziałem gatunków roślin na poszczególnych odrębnych grządkach. Bowiem od specjalistów od naturalnych ogrodów nauczyłam się tworzyć grządki mieszając w bliskości różne gatunki ze sobą. Jedne warzywa mieszam z innymi warzywami, warzywa z kwiatami i ziołami. Okazuje się, że ta różnorodność, umiejętnie połączona, jest bardzo korzystna dla plonów w naszych ogrodach. Wiele roślin wydziela substancje lotne, które ograniczają występowanie chorób i szkodników Ten wpływ substancji chemicznych wydzielanych przez jeden gatunek roślin na inne gatunki nazywany jest zjawiskiem allelopatii. W ogrodach wykorzystujemy z jednej strony allelopatię pozytywną, kiedy to sąsiedztwo jednych gatunków pobudza kiełkowanie, rozwój i wzrost innych roślin. Z drugiej strony korzystamy z allelopatii negatywnej, kiedy obecność jednych gatunków hamuje rozwój innych roślin. Sadząc na przykład obok truskawek cebulę, czosnek, por lub szczypiorek chronimy je przed pleśnią i innymi chorobami grzybowymi i poprawiamy smak owoców. Popularna aksamitka posadzona w warzywniaku, skutecznie zwalcza pasożyty na warzywach, a jej specyficzny zapach odstrasza mrówki i mszyce, a nawet gryzonie oraz ogranicza rozwój chwastów i jednocześnie wabi pożyteczne owady stanowiąc dla nich pokarm i schronienie. Truskawki będą rosły bujniej, jeżeli w ich sąsiedztwie wysiejemy fasolę i groch, które wzbogacają glebę w azot.

Jest wiele zaskakujących korzyści wynikających z różnorodności na naszych grządkach. A ich wygląd jest interesującym połączeniem wzajemnie przenikających się różnych barw i form. Patrząc na moje grządki widzę kolejne lekcje płynące z obserwowania natury, stworzonej przez najlepszego z ogrodników.

Biblia często używa obrazu sadzenia, siana, podcinania, wydawania plonu, by zobrazować duchową rzeczywistość. W Psalmie 92 widzimy obraz prosto z ogrodu. Sprawiedliwy wyrośnie jak palma, rozrośnie się jak cedr Libanu. Zasadzeni w domu Pańskim wyrastają w dziedzińcach Boga naszego. Jeszcze w starości przynoszą owoc, są w pełni sił i świeżości, aby obwieszczać, że Pan jest prawy, że jest opoką moją i nie ma w nim nieprawości.

Ludzie na całym świecie dobierają się naturalnie w zespoły, w grupy na zasadzie podobieństw. Tak, aby mieć podobne zainteresowania, aby mieć podobne obdarowania, podobny styl pracy i podobny sposób odpoczywania. W swoich grupach słuchamy podobnej muzyki, czytamy te same książki. Rozumiemy się bez słów i dobrze nam ze sobą. Jak to się mówi, nadajemy na tych samych falach. Tworzymy jednogatunkowe grządki. Z ludźmi ze swojej grządki spotykamy się częściej niż z innymi, organizujemy wspólne wakacyjne wyjazdy, razem się bawimy czy realizujemy wspólne pasje.

W Kościele, nasze podobieństwa i dopasowania, niestety często mylimy z jednością, a naszą różnorodność mylimy z jej brakiem. Wydaje się nam, że jeśli moja grządka w Bożym ogrodzie jest złożona z jednakowo myślących ludzi żyjących w harmonii ze sobą, to jest to najlepsza grządka.

Bóg Ojciec często jest porównywany do dobrego i mądrego ogrodnika. On doskonale wie, jak planować nasze ludzkie wspólnotowe grządki. On wie, że jedność w Jego ogrodzie nie oznacza jednolitości. Jesteśmy bardzo różni, z różnymi obdarowaniami, z różnymi temperamentami, z różnymi doświadczeniami. Warto też pamiętać, że celem zakładania ogrodu w domu Pana nie jest jedynie kwestia naszego samopoczucia, estetyki, widoku uporządkowanych kolorystycznie i gatunkowo grządek czy przysłowiowego świętego spokoju. Celem nie jest jedynie piękno harmonijnie ułożonych barw, czy woni kwitnących kwiatów. Celem jest przynoszenie owoców. W świecie biznesu tymi owocami są coraz lepsza wydajność, produktywność, szybkie rozwiązywanie problemów, zdobywanie rynku, czy przynoszenie zysków. W Bożym ogrodzie owocem jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość (Gal 5:22,23).

Być może Bóg, jako mądry Ogrodnik, w naszych kościołach, w skrupulatnie, tak po ludzku, dobieranej grupie osób pasujących do siebie, celowo stawia kogoś z pozoru tak odmiennego od reszty zespołu. Jak na to reaguję? Może odruchowo pojawia się myśl, że w imię tzw. jedności, należy przekonać brata czy siostrę, by stał się taki jak my w naszej grupie. W przeciwnym wypadku, nie pozwolimy mu się zbytnio zbliżyć. Przecież on wyraźnie nie pasuje do naszej grządki. Zbyt głośny, zbyt powolny, zbyt dociekliwy, zbyt szybki, zbyt perfekcyjny…

Czy zaufam duchowemu zjawisku allelopatii, czyli wpływu jednych na drugich? Pamiętając, że zabiegi mieszania gatunków mają na celu osiąganie lepszych plonów. Bo to właśnie obecność kogoś różniącego się ode mnie jest doskonałą okazją do właściwego owocowania. Do okazania cierpliwości, łagodności, do okazywania miłości w sytuacjach odmiennych stylów pracy, doświadczeń, upodobań. Do bycia wstrzemięźliwym. Przecież jak czytamy, różne są dary łaski, lecz Duch ten sam. I różne są posługi, lecz Pan ten sam. I różne są sposoby działania, lecz ten sam Bóg, który sprawia wszystko we wszystkich. A w każdym rożnie przejawia się Duch, ku wspólnemu pożytkowi …Wszystko to… sprawia jeden i ten sam Duch rozdzielając każdemu poszczególnie, jak chce (1 Kor 12:4-11).

Celem naszego bycia w ogrodzie pańskim nie jest jedynie przyjemne, interesujące dorastanie na jednorodnej grządce w ogrodzie życia tu na ziemi. Celem zasadzonych w ogrodzie pańskim jest obwieszczać, że Pan jest prawy, że jest opoką moją (Ps 92:16). Celem jest codzienne wielbienie Boga i szukanie Jego chwały. Celem jest uświęcanie się, stawanie się podobnym do Jezusa i wydawanie owocu, co między innymi oznacza codzienne rozprawianie się ze swoimi uprzedzeniami, brakiem cierpliwości, dbałością o swoje, czyli rozprawianie się z egoizmem.

Zawsze będziemy się różnić. Zawsze będziemy się nie zgadzać, co do tego, czy tamtego. Pamiętajmy, że to bynajmniej nie oznacza, że mamy się wykluczać ze wspólnoty. Przeciwnie, mamy się włączać. Jedność to nie jednakowość, tylko pojednanie różnorodności. Różnorodność jest kapitałem, a tragedią jest dążenie do ujednolicenia.

Z jakimi ludźmi mam relacje w kościele? Z kim spędzam czas? Z kim planuję wakacje? Ilu mam wokół siebie niesfornych, czy może bojaźliwych albo słabych? Bowiem wyraźnie czytamy, wzywam was też bracia, napominajcie niesfornych, pocieszajcie bojaźliwych, podtrzymujcie słabych, bądźcie wielkoduszni wobec wszystkich (1 Tes 5:14).