Nowe... kto za to zapłaci?

Już kolejny tydzień zmagamy się w naszym domu z remontem łazienek. Trzeba było usunąć starą ceramikę łazienkową, kabiny prysznicowe, wypruć ze ścian płytki, usunąć instalacje. Wszystko to dało ponad tonę gruzu, który trzeba było wywieźć. W całym domu nieustannie opada kurz i pył, który wdziera się wszędzie, mimo zastosowania zasłon foliowych. Dochodzi hałas wiertarek, hałas sprzętu docinającego nowe płytki. Zafoliowane strefy uniemożliwiają normalne życie. Jest to bardzo uciążliwy czas dla nas domowników.

Ktoś powie, że teraz jest tyle sposobów na bezbolesne wyremontowanie łazienki. Można stare płytki, jeśli nie odpowiada nam ich kolor, pomalować specjalnymi farbami do ceramiki. Innym sposobem jest przyklejenie nowych płytek na stare, żeby nie było tyle bałaganu. Można odnowić fugi, wymienić ceramikę i łazienka będzie jak nowa.

Jakie są powody remontowania łazienki? Po pierwsze, może się okazać, że ta, która już jest w domu, nawet, jeśli nie jest stara, już się nam tak bardzo nie podoba. Na rynku pojawiają się coraz to nowe produkty, nowe rozwiązania. Nowe technologie umożliwiają kąpiel w wannach z masażami i zainstalowanymi nad wanną głośnikami. Piękne kafle wabią swoimi nowymi wzorami, kolorami i kształtami. Nowe rozwiązania umożliwiają zainstalowanie ciekawych baterii, czy samomyjących się urządzeń sanitarnych. Jest też inny powód remontowania łazienki. Ta poprzednia już nie działa jak należy. Nasze domowe remontowane łazienki służyły nam od 23 lat. Ich defektem były nie tylko ubytki fugi. Ich defektem były nie tylko pęknięcia płytek, słabo działające rolki w drzwiach kabin prysznicowych, czy niemodne już wzory płytek ceramicznych. Ich defektem było to, co dostrzegliśmy na niższym poziomie - nieszczelność instalacji. Łazienka przeciekała. A przecież cechą poprawnego funkcjonowania łazienek jest być szczelnymi. Nasze łazienki niestety straciły tę podstawową funkcję. Stąd też czas na remont.

Pojawili się fachowcy z odpowiednimi umiejętnościami i odpowiednim sprzętem do burzenia, wiercenia, docinania, skręcania i instalowania nowych instalacji.

Coś jeszcze trzeba powiedzieć o takim remoncie. Zamiana starego na nowe, to kosztowne przedsięwzięcie… Trzeba za to sowicie płacić!

Postanowiłam wykorzystać te trudne okoliczności na przemyślenia i poszukać lekcji, jakie wynikają z tego remontu. Z jednej strony, spoglądając wstecz, widzę setki kąpieli i wziętych pryszniców. Tak wielu młodych ludzi, goszcząc u naszej trójki dzieci, przewinęło się przez nasz dom i te właśnie łazienki. Tak wielu naszych gości, misjonarzy z różnych stron świata, korzystało z kąpieli w tych łazienkach. Hektolitry wody przelało się przez nasze domowe instalacje. Dziękuję Bogu za tę możliwość, i za to, że naprawdę się wysłużyły.

Burząc to, co stare widzę też lekcję o budowaniu nowego. Aby pozbyć się następstw powstałych nieszczelności, należało wypruć to, co już nieszczelne, wyrzucić to, co namokło, a powinno być suche. Nie wystarczą żadne zabiegi kosmetyczno-estetyczne, typu pomalowanie, naklejenie nowych płytek, czy jedynie wymiana armatury. Bowiem to wnętrzności naszej łazienki wymagają odnowy. Gruz został wywieziony, stare, nieszczelne rury usunięte. Nowe zastąpi to, co stare.

W tym naszym trudnym remoncie widzę obraz Bożego dzieła przemiany ludzkiego życia. Bez oszczędzania tego, co stare, zepsute. Z nastawieniem na to, by wszystko było nowe. Jezus w rozmowie z Nikodemem wyraźnie mówi, musicie na nowo się narodzić (Jan 3:7). Paweł w Liście do Efezjan bardzo obrazowo pisze, zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, i odnówcie się w duchu umysłu waszego, a przyobleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy (Ef 4:22-24). W innym miejscu czytamy, tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe (2 Kor 5:17).

Ta nowa jakość wymaga zdarcia, wyprucia, i usunięcia tego, co stare. Nie wystarczy jedynie poprawa zewnętrznego wizerunku człowieka. Nie wystarczy zmiana stroju, przygładzenie fryzury i pobożna poza. Jak czytamy, ozdobą waszą niech nie będzie to, co zewnętrzne, trefienie włosów, złote klejnoty lub strojne szaty, lecz ukryty wewnętrzny człowiek z niezniszczalnym klejnotem łagodnego i cichego ducha, który jedynie ma wartość przed Bogiem (1 P 2:3,4). Chodzi o nasze przemienione wnętrze, a tam trzeba się dokopać. Tak chętnie śpiewamy za Psalmistą, stwórz serce czyste we mnie o Boże mój, a prawego ducha we mnie odnów… (Ps 51:11). Śpiewamy, oczyść serce, me chcę jak złoto lśnić i jak czyste srebro; oczyść serce me z najtajniejszych grzechów oczyść mnie

Tak jak moi fachowcy od łazienki przychodzą z odpowiednim sprzętem, tak Bóg przychodzi do człowieka z właściwymi narzędziami. Jego Słowo jest jednym z nich. Autor Listu do Hebrajczyków określa Słowo Boże mianem ostrego miecza obosiecznego, „Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca” (Hebr 4:12). Słowo Boże ma moc przenikać nasze serca i objawiać nam nasze myśli i motywacje. Jak czytamy, ma ono moc przenikać do naszego szpiku, który jest symbolem źródła naszego życia. Ono ma moc wydobyć z naszego wnętrza wszelki grzech, który nas zniewala.

W naszym remoncie sporym przedsięwzięciem było wywożenie gruzu i starych instalacji. Nikt nie zatrzymuje na pamiątkę w domu, czy w przydomowym ogródku starych potłuczonych płytek czy starej umywalki. Trzeba to wywieźć, jak należy zgodnie z obowiązującym prawem, dokonując stosownych opłat. Ostatnio w mediach społecznościowych krążyły zdjęcia śmieci porzuconych w lesie, przy drodze. Wśród tych śmieci były stare dokumenty, imienne rachunki, które szybko pozwoliły na dotarcie do ich właściciela. Jak jest z moimi śmieciami? Co z moim grzechem? Słowo Boże mówi, jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy i oczyści nas od wszelkiej nieprawości (1 Jan 1:9). Bóg obiecuje, że oddali je jak wschód od zachodu (Ps 103:12), że ich nie wspomni (Iz 43:25).

Kto za to wszystko zapłaci? Boże oczyszczenie z grzechów, jest bardzo kosztowne. Bowiem zapłatą za grzech jest śmierć (Rzym 6:23a). Bóg jednak wziął na siebie cały koszt. On tego, który nie znał grzechu za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą (2 Kor 5:19,21). Chrystus wykupił nas od przekleństwa zakonu, stawszy się za nas przekleństwem (Gal 3:13). Bóg w swojej łasce wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam ze swoimi wymaganiami i usunął go przybiwszy do krzyża (Kol 2:14).

Moja nowa łazienka ma gwarancję sprawności na kolejne kilkanaście lat. Mam świadomość, że z czasem ulegnie zepsuciu, zainstalowane urządzenia przestaną być nowe, przestaną być szczelne. Wszystko bowiem się psuje, Żyjemy w zepsutym świecie. Paweł pisze, że świat wzdycha i boleje pod ciężarem tego zepsucia (Rzym 8:22). Jednak Boże dzieło odkupienia ma wymiar wieczny. Dzięki Bogu za ratunek. Dzięki Bogu za Jezusa, który zapłacił za mój grzech. Za zastępczą śmierć na krzyżu i za kosztowne zbawienie z łaski, które ma wieczystą gwarancję.

Jest napisane, że Chrystus miał cierpieć i trzeciego dnia zmartwychwstać i że, począwszy od Jerozolimy, w imię jego ma być głoszone wszystkim narodom upamiętanie dla odpuszczenia grzechów (Łuk 24:46-47).

Zmartwychwstał Pan Alleluja!