Wezwani do bycia uczniem

Ucząc je (narody) przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata (Mat.28,20).

Ostatnie słowa ewangelii Mateusza zawierają wezwanie do zostania uczniami Jezusa. To zadanie jest drugim elementem strategii rozwoju wiary na ziemi po ewangelizacji skierowanej do niewierzących. Naszym zadaniem jest wprowadzenie nawróconych i ochrzczonych ludzi na ścieżkę uczniostwa, której końca nigdy nie będzie. Niestety na tej drodze pojawiają się liczne problemy i porażki, co w efekcie końcowym daje obraz kościoła taki, jaki widzimy dzisiaj.

Nie jest to problem jedynie współczesnego Kościoła, ale był już obecny w czasach apostoła Pawła, który musiał pouczać młode zbory, jak muszą zmienić swoje nastawienie do budowania wiary w oparciu o naukę apostolską.

I ja bracia, nie mogłem mówić do was, jako do duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie. Poiłem was mlekiem, nie stałym pokarmem, bo jeszcze go przyjąć nie mogliście, a i teraz nie możecie (1 Kor. 3,1-2).

Okazuje się, że zborownicy korynccy byli nadal niemowlętami w Chrystusie i staż wiary nie przyczynił się do postępu w ich życiu etycznym i duchowym. To jest przerażające i smutne, ale niestety realne również w naszych czasach. Zbory i zborownicy zamiast rozwijać się w wierze, stoją, a nawet czasami cofają się w duchowym rozwoju. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele i to zarówno po stronie jednostki, jak i gremium nauczającym w takim zborze.

Nakreślenie idealnego obrazu

Idealny zbór powinien być jak wielki uniwersytet, w którym wszyscy są zaangażowani uczeniem się od Jezusa. Istotą bowiem uczelni, jest ustawiczny proces uczenia się od podstawowego kursu aż do poziomu profesorskiego. W zależności od etapu, w jakim jesteśmy w tym procesie, człowiek przechodzi płynnie od studenta, poprzez doktoranta, aż do profesora, a nawet wtedy nadal jest w procesie poznawania i okrywania prawdy. Ten proces trwa aż do emerytury. W tych świeckich etapach niektórzy odpadają na wczesnych poziomach, wybierają inną karierę niż naukową. Tylko nieliczni osiągają poziom wybitny w tym procesie uczenia się.

W chrześcijaństwie wydaje się, że jest bardzo podobnie. W planach Boga, proces uczenia zaczyna się już w momencie, gdy ewangelia zaczyna dotykać serca jednostki. To właśnie ewangelizacja jest pierwszym krokiem na drodze budowania wiary. Wyjście z ewangelią poza ramy wspólnoty jest zadaniem, które zbory realizują lepiej lub gorzej a wzrost liczebny zborów jest dobrym sprawdzianem skuteczności ewangelizacji. To zadanie spoczywa nie tylko na liderach i misjonarzach powołanych do tego zadania, ale jest to zadanie dla każdego wierzącego, realizowane tam gdzie żyjemy, na co dzień. Dramatem są zamknięte usta wobec tych, którzy znajdują się poza wiarą i podążają w przeciwną stronę niż pragnie Bóg.

Kolejnym takim elementem procesu jest uczniostwo wierzących. Każdy z członków zboru powinien być zaangażowany proces uczenia. Dobrym przykładem może być sytuacja w zborze w Jerozolimie na początku jego historii. Dzieje Apostolskie piszą:

I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. A dusze wszystkich ogarnięte były bojaźnią, albowiem za sprawą apostołów działo się wiele cudów i znaków. Wszyscy zaś, którzy uwierzyli, byli razem i mieli wszystko wspólne (Dz. 2,42-44).

Jest to bardzo wyidealizowany obraz pierwszego zboru, ale jakże pożądany dla Kościoła w każdym czasie i miejscu. Takim charakterystycznym stwierdzeniem jest: trwanie w nauce apostolskiej, jest to niezmiernie ważny termin, określający ideę sukcesji apostolskiej, nie tej personalnej, ale tej teologicznej. Prawdziwość Kościoła nie skupia się, bowiem na historii następstw personalnych od apostołów do dzisiaj, ale istotą jest trwanie w nauce apostolskiej - tu jest zawarta jedyna godna naszej uwagi sukcesja.

To zdanie ukazuje nam też istotny element Kościoła, czyli uczniostwo. Trwanie w nauce wymaga aktywności w poznawaniu, zapamiętywaniu i przyswajaniu sobie tej nauki. Idealny Kościół koncentruje się na przesłaniu biblijnym, na utrwalaniu umysłów i serc ludzkich nauką pozostawioną nam w dziedzictwie po apostołach. Wierność i trwanie w tej nauce stanowi klucz sukcesu wiary.

Jest to też główne hasło Reformacji, która dążyła do powrotu do nauki apostolskiej mocno zniekształconej przez wieki historii i rozwoju teologii. Powrót do źródeł stanowi niezmiernie ważne zadanie wspólnoty kościelnej i nauczania obecnego w tej wspólnocie. To trwanie wypływa z bojaźni Bożej, z chęci i pragnienia bycia wiernym Bogu i jego woli a nie Kościołowi i jego teologii. Do Słowa Bożego podchodzić musimy z bojaźnią, a nie niedbale, stosując swobodne metody wnioskowania lub pokrętne teorie. Człowiek wierzący w bojaźni zbliża się do Boga poznanego w jego Słowie, czy jak tutaj jest napisane - w nauce apostolskiej. To też pokazuje znaczenie wspólnoty zborowej, jako miejsca utrwalania nas w nauce apostolskiej, doświadczania skuteczności tej nauki w życiu społecznym.

Trudności na drodze

Prawie wszystkie listy apostolskie zostały napisane, gdyż ten idylliczny obraz pierwszego Kościoła okazał się pełen rys i braków. Teoria teorią, a praktyka niekoniecznie z nią się pokrywa. Tak jest do dzisiaj.

Największą trudnością w rozwoju uczniostwa w Kościele jesteśmy my sami, z różnych powodów zaniedbujemy ten duchowy rozwój i jako liderzy wspólnoty nie dbamy o niego. Z siedmiu zborów Apokalipsy jedynie dwa znalazły uznanie w Bogu, gdyż jedynie do nich Bóg nie miał zastrzeżeń. Pamiętajmy, że były to zbory pierwszego wieku chrześcijaństwa. Wieki później sytuacja jest o wiele bardziej dramatyczna.

Trudno jest zmusić kogokolwiek do bycia dobrym uczniem. Tu być może znajduje się największa trudność w rozwoju wiary jednostki, gdyż z różnych powodów ta jednostka nie chce się rozwijać, zaniedbuje swój rozwój albo odkłada go na później.

Po okresie intensywnego wzrostu duchowego w momencie nawrócenia, przychodzi proza życia, która powoli odwraca naszą uwagę od tego co najważniejsze. Ten proces destrukcji wiary i zaangażowania dotyka wszystkich, nawet przywódców zboru. Znane są przypadki, gdy zaangażowani i skuteczni pastorzy odpadali ze służby właśnie z powodu zaniedbania uczniostwa i duchowego rozwoju.

Dla młodego chrześcijanina najważniejszym elementem jest postawić granicę pomiędzy ważnym, a pilnym. Ważne to wiara, wzrost duchowy rozwój wiary, pilne to każde inne zdarzenie dotyczące codziennego życia, praca, ból głowy, telefon, którego nie można nie odebrać. Charakterystyczną rzeczą jest fakt, że ważne można odłożyć na jutro, a pilne wymaga natychmiastowej interwencji. Gdy tutaj nie postawimy granicy, to wcześniej czy później to pilne wyeliminuje z naszego życia to, co ważne i sprawi, że zaczniemy kuleć w wierze.

Kolejną trudnością jest odejście od nauki apostolskiej w jakimkolwiek innym kierunku. Wpadnięcie pod wpływ fałszywej teologii, zbudowanej na niebiblijnych podstawach może sprawić, że w wewnętrznym odczuciu będziemy rozwijać się w wierze tylko nie będzie to Boży rozwój, ani Boża droga. Z czasem może przyjść zniechęcenie albo możemy dojść do wniosku, że w takiego Boga wierzyć nie chcemy. Stanie się to nie dlatego że zwątpiliśmy, ale dlatego, że poprzez fałszywą teologię i praktykę kościelną zostaliśmy wprowadzeni w błąd. Przykładem takiego procesu może być laicyzacja naszego społeczeństwa zniechęconego upolitycznionym kościołem zaangażowanym w zdobywanie funduszy, a nie nauczaniem biblijnym. Osoby wrażliwe opuszczają taki kościół zgorszone nie tyle Bogiem, co hipokryzją duchowych liderów.

Czy mogą jednak w naszym kraju znaleźć wspólnotę, która wzmocni ich wiarę i pozwoli poznać prawdziwego Boga? Ci zagubieni ludzie są dla nas zadaniem, aby pokazać im Boga i Jego Słowo. Ale w zborach musimy koncentrować się na nauce apostolskiej.

Jak efektywnie budować ducha uczniostwa?

Jednym z niezmiernie ważnych elementów środowiska uczniostwa jest zbór. Na uczestnictwo w życiu zborowym można spojrzeć z różnych stron, ale budowanie jedni drugich w wierze to główne zadanie społeczności zborowej.

Zbór ma możliwości robienia tego optymalnie. Oczywiście ważną rolę odgrywa tutaj nauczanie na nabożeństwach. To tu uczestnicy mają okazję wysłuchać kazania, poznać przeżycia innych poprzez świadectwa wiary, cieszyć się społecznością i wsparciem modlitewnym. Jednak ograniczenie tego procesu jedynie do nabożeństwa raz w tygodniu to zbyt mało. Niezmiernie ważną rolę pełnią tutaj przeróżnego rodzaju zajęcia integrujące, budujące i szkolące członków społeczności wierzących.

Oczywiście ilość tego typu aktywności zależy od wielu czynników, a czasami od możliwości technicznych, wolnych pomieszczeń, liderów prowadzących spotkania czy odległości zamieszkania uczestników. Warto jednak podjąć wysiłek zorganizowania tego typu spotkań. Tu szczególną rolę odgrywają małe grupy. W zasadzie każdy członek i sympatyk zboru powinien przynależeć do takiej grupy.

Ogólne nabożeństwo stanowi monolog, gdzie jeden mówi pozostali słuchają. Mała grupa ma przewagę nad tą formą, gdyż jest tam zasada dzielenia się swoimi myślami i pytaniami z wszystkimi i każdy uczestnik ma możliwość podzielenia się nimi. Tu zawarta jest istota uczniostwa, które budowane jest w oparciu o dialog, dzielenie się i uczenie się od siebie wzajemnie. W małej grupie o wiele łatwiej jest omówić tematy istotne dla grupy.

Jezus wzywa nas abyśmy uczyli się w jego szkole wiary. Ta nauka nigdy się nie skończy i zawsze możemy znaleźć luki w naszej wiedzy, postępowaniu, decyzjach. Jedynie zwrócenie się do Jezusa, czerpanie ze Słowa Bożego może być pomocne w budowaniu tożsamości wiary.