Dostrzec życie

W naszej szerokości geograficznej mamy dość długi okres zimna, szarości. Brak słońca, począwszy od późnej jesieni przez zimę, jest trudny dla naszego samopoczucia. Brak słońca powoduje między innymi niedobory witaminy D w naszym organizmie, a to z kolei wywołuje znużenie, spadek nastroju, przemęczenie i brak życia.

Żeby rozpędzić zimowe zmęczenie i złe nastroje, ruszam niekiedy do pobliskiego lasku miejskiego z kijami. Jest to okazja wzmocnienia ciała i zarazem okazja do modlitwy na łonie natury. Zdarzało mi się pójść na spacer w mroźne, zimowe, bezśnieżne poranki. Moja trasa spacerowa, po wyjściu z lasu wiedzie wśród pól, dawnym traktem obsadzonym starymi dębami. Przydrożne drzewa i cała okolica, zimą wyglądają jak czarno biała fotografia sprzed lat. Żadnych kolorów, jedynie czerń i szarości. Gdyby nie powiew wiatru powodujący ruch, wszystko wygląda jakby bez życia, martwe. Patrząc na czarne zarysy drzew trudno jest uwierzyć, że nadal jest w nich życiowa energia. Majestatyczne dęby nie zdradzają żadnych oznak życia. Świat zdaje się być pogrążony we śnie, jakby zamarł. Jednak po kilku tygodniach to samo miejsce wygląda już nieco inaczej. Dęby z odległości nadal nie zdradzają się swoim uśpionym wigorem. Ich korony jakby martwe, swoją niewzruszoną czernią trwają w bezruchu. Przyglądając się jednak bliżej widzę nabrzmiałe pąki. Również pod nogami coś się dzieje. Pojawia się ledwo dostrzegalna zieleń traw, pęczniejące mlecze i pokrzywy. Widać oznaki budzącego się życia. W przydomowych ogródkach przebijają się przebiśniegi, żonkile, tulipany. Widać szykujące się do rozkwitu derenie, forsycje. Mimo, że w marcu jak w garncu, a w kwietniu się przeplata trochę zimy trochę lata, to widać, że idzie wiosna!

W Liście do Rzymian czytamy, że Bóg pozostawił nam ślady swojej obecności w otaczającym nas świecie. W Jego dziełach, w stworzeniu możemy oglądać Jego niewidzialną istotę, moc i Boskość. Bóg jest widoczny w stworzeniu, pisze Paweł (Rzym 1:19-20). Pismo Święte w wielu miejscach zachęca nas do dostrzegania Boga w stworzeniu, w bogactwie i potędze otaczającego nas świata przyrody.

W tym wiosennym budzeniu się do życia chcę zatem oglądać Boże działanie, Jego istotę i moc. Co można dostrzec w budzącym się do życia świecie? Widzimy, że to, co jesienią umiera wiosną powraca do życia. W tym kryje się duchowa prawda, że to, co umarło ożywa.

Czas wiosny wlewa słoneczne promienie, daje wiele radości z powodu budzącego się wokół życia. Wiosna to również wspominanie największego Ożywienia, jakie miało miejsce w historii. To wspominanie Zmartwychwstania, Jezusa, Syna Bożego, złożonego trzy dni wcześniej w grobie. Czy mam ową wielkanocną radość ze Zmartwychwstania Pańskiego, której odruchowo, zwyczajowo życzę innym? Gdzie swój wzrok kieruję? Na martwe drewno krzyża, na martwe kamienie zamykające wejście Jego grobu, na pusty ciemny grób? Czy oczami wiary zobaczę Zmartwychwstanie? Czy zaśpiewam, prawdziwie nie ma Go tu, wstał, jak powiedział, przez krzyż i grób do życia gnał by nam je dać. Alleluja!

Słyszałam pewną historię. Młodzi ludzie wracali radośni z porannych rozważań wielkanocnych. Swą radość wyrażali śpiewem i śmiechem. Mijali stojącą przydrożną handlarkę dewocjonaliami. Ta zaciekawiona ich reakcją, spytała z ożywieniem, co się stało. Młodzi radośnie odparli: Chrystus zmartwychwstał! Na twarz kobiety powrócił poprzedni wyraz znudzenia i zmęczenia. E tam, też mi nowina! - mruknęła pod nosem. Jaką dla mnie nowiną jest fakt, że Chrystus zmartwychwstał?

Wokół wiele jest chorób, które dotykają bliskich. Widzę przemijanie i jego następstwa, zarówno w swoim życiu, jaki i wśród najbliższych. Jak żyć w ciele, które się starzeje, coraz częściej zawodzi, szwankuje? Jakiej nadziei się chwytam wołając o zdrowie, pomyślność, błogosławieństwo na tu i teraz? Paweł pisze, że jeśli tylko w tym życiu pokładamy nadzieję w Chrystusie, jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej pożałowania godni (1 Kor 15:19). Bez żywej wiary w zmartwychwstanie jesteśmy pożałowania godni.

Jak przejawia się w codzienności moje zaufanie, Temu, który ożywia umarłych i który to, czego nie ma, powołuje do bytu (Rzym 4:17). Co praktycznie znaczą dla mnie słowa, „wraz z nim zostaliście pogrzebani w chrzcie, w którym też zostaliście wespół wzbudzeni przez wiarę w moc Boga, który go wzbudził z martwych. I was, którzy umarliście w grzechach i w nieobrzezanym ciele waszym, wespół z nim ożywił, odpuściwszy nam wszystkie grzechy; wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam ze swoimi wymaganiami, i usunął go, przybiwszy go do krzyża; rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi” (Kol 2:12-15).

Chcę widzieć w stworzonym przez Boga świecie nie jedynie Jego jednorazowy akt stwórczy. Chcę dostrzegać ciągłe stwarzanie, ciągłe utrzymywanie przy życiu, ciągłe powoływanie do życia, widoczne w naturze tak wyraźnie w cyklach umierania i odradzania się. Jak czytamy słowa Pawła wypowiedziane blisko 2000 lat temu, pośród filozofujących na Areopagu, „Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował, gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko. Z jednego pnia wywiódł też wszystkie narody ludzkie, aby mieszkały na całym obszarze ziemi, ustanowiwszy dla nich wyznaczone okresy czasu i granice zamieszkania, żeby szukały Boga, czy go może nie wyczują i nie znajdą, bo przecież nie jest On daleko od każdego z nas” (Dz 17:22-27).

Patrząc na konary drzew w oddali, nadal jak mogłoby się wydawać bez oznak życia, teraz rozglądam się uważniej, przybliżam się i widzę budzącą się do życia przyrodę. Pochylam się i widzę pod nogami zieleń. Wdycham cieplejsze powietrze. Idzie wiosna! Bóg wpisał w swój świat prawa duchowe. Modlę się o dostrzeganie Jego istoty, Jego mocy w otaczającym świecie. Jego zmartwychwstania. Otwórz me oczy, Panie, chcę widzieć Ciebie. Aby coś ożyło, musi najpierw obumrzeć. To, co martwe, w Nim ożywa! Jak po zimie Bóg ożywia to, co było martwe, On wraz z Chrystusem ożywia i trzyma przy życiu to, co z pozoru umiera (Ef 2:5). Chcę śpiewać słowa pieśni z wiarą, nie umrę, ale będę żyć, bo Bogiem mym Chrystus Pan, jak On powstanę z martwych i wejdę do Jego bram…

W Nim wy, którzy słyszeliście słowo prawdy, ewangelię zbawienia waszego i uwierzyliście w niego (Chrystusa), zostaliście zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym” (Ef 1:13). „Jeżeli Duch tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w was, tedy Ten, który Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził, ożywi i wasze ciała przez Ducha swego, który mieszka w was” (Rz 8:11).

Alleluja! Zmartwychwstał Pan! Przyjmijmy pozdrowienie Zmartwychwstałego Chrystusa, „Pokój wam!” (Jan 20:19).

Obudź się, który śpisz, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus” (Ef 5:14).