Witamy na stronie | Przyjdź Królestwo Twoje w nas i przez nas

Święta, święta...

Już od października w naszych sklepach pojawiały się reklamy i dekoracje zachęcające do zakupów na okoliczność Świąt Bożego Narodzenia. Moja znajoma rzuciła obruszona, co tak wcześnie? Boże Narodzenie już w październiku? Wiemy, że świąteczny wystrój w sklepach ma na celu skierowanie uwagi na planowanie świąt, ma zachęcić klientów do wzmożonych zakupów. Można powiedzieć, że nie trzeba aż z takim wyprzedzeniem planować niczego. Jesteśmy zajęci, a przecież w sklepach jest wszystko. Czekają gotowe rozwiązania, żeby można było łatwo i sprawnie stworzyć w naszych domach świąteczną atmosferę. Kupujemy piękne wieńce do zdobienia naszych drzwi, świecidełka na tradycyjne drzewka, stroiki na świąteczne stoły. W sklepach czekają gotowe zestawy prezentów dla niej i dla niego, tak żeby nie trzeba było zbyt się trudzić przygotowaniami. Czekają słodkości, świetnie imitujące świąteczne tradycyjne, domowe wypieki. Gotowy w kartonach barszcz wigilijny, czy zakwas buraczany w butelkach. Uszka i pierogi leżą w sklepowych zamrażarkach. Wszystko podane na tacy, łatwo dostępne. Żeby w jak najkrótszym czasie, na bogato przygotować święta. Przecież chodzi o suto zastawiony stół i to bez wysiłku. Płacę, więc żądam. Szybko, sprawnie, bez tracenia tak cennego czasu. Po co tak wcześnie z tym Bożym Narodzeniem? Już od października? Wystarczy połowa grudnia. A jak już będzie po wszystkim, to powiemy „święta, święta i po świętach…”. Pochowamy świąteczne stroiki, obrusy w gwiazdki. Pozamiatamy igły choinek z podłogi. I zamkniemy temat świąt, bo tuż za rogiem w napiętym kalendarzu czekają kolejne świąteczne propozycje. Warto być na czasie…

Jest też koncepcja dłuższego celebrowania świąt. Moja znajoma planując dekorację samodzielnie wykonanych, koronkowych aniołów, na tradycyjnym drzewku musiała o świętach pamiętać na kilka miesięcy wcześniej. A z domowym pieczeniem pierników też nie można się wstrzymywać do ostatniej chwili.

Jest też i koncepcja świąt, które miałyby trwać cały rok. Powstało nawet sporo piosenek wyrażających to pragnienie. Okazuje się, że jest takie miejsce, w którym Święta Bożego Narodzenia trwają okrągły rok. To miasteczko na Florydzie o nazwie Christmas, co po prostu oznacza Boże Narodzenie. Tam przez 12 miesięcy stoi udekorowana choinka, bożonarodzeniowa szopka i nie znikają świąteczne dekoracje sprzed domów. Cały rok odbywają się parady Mikołajów, a z miejscowej poczty można wysłać kartkę z unikatowym stemplem, z gwiazdką, czy choinką. Niestety wielu mieszkańców Chritsmas ma już dość Bożego Narodzenia.

Okazuje się, że Święta Bożego Narodzenia można urządzić niezależnie od szerokości geograficznej czy panującej w danym kraju religii. Na turystów w grudniu czeka choinka przyprószona białym puchem, imitującym śnieg, w kurortach zarówno w Egipcie, jak i w Dubaju. Nie kłoci się to ze znakiem na suficie wskazującym kierunek Mekki, czy modlitewnym dywanikiem w szafie. Miejscowy personel robi wszystko, aby stworzyć nastrój bożonarodzeniowy. A producenci świątecznych ozdób w Chinach próbują zrozumieć sens naszych świąt. Jedni i drudzy mają jednak kłopot, by z kolorowych błyskotek, lampek, bałwanków, mikołajków wydobyć prawdziwy powód i znaczenie chrześcijańskiego świętowania.

Wydawałoby się, że z pomocą idą nam porady, ukazujące się w prasie pisane w okresie świąt. Jedna z nich brzmi: „Najgorszy dzień, w jakim możemy dokonać zakupów świątecznych jest sama Wigilia. W tym dniu możemy spodziewać się w sklepach wielu zapominalskich. Najlepiej oszczędzić sobie nerwów, stresu i tego dnia pozostać w domu. Nie pozwólmy, aby święta stały się dla nas tylko czasem zakupów i konsumpcji. Ważny jest również wymiar społeczny tego święta. Pomyślmy o spotkaniach z rodziną, przyjaciółmi i cieszmy się świętami.”

Czy jednak naprawdę chodzi o sprawne zakupy, stół, wyszukane dekoracje, prezenty, nastrój, czy nawet społeczny i rodzinny wymiar? Czy jest szansa, że w czasie tej bieganiny i w tych sprawnych przygotowaniach, znajdziemy czas na refleksję, czas na spotkanie żywego Boga?

Dwieście lat temu Adam Mickiewicz pisał: „Wierzysz, że Bóg zrodził się w Betlejemskim żłobie? Lecz biada Ci, jeżeli nie zrodził się w tobie”. Wcześniej Paweł modlił się o Efezjan słowami, „Żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych…” (Ef 3:17). Jezus ma się narodzić w każdym z nas i stać się Zbawcą. Wtedy dopiero mogę powiedzieć, czym tak naprawdę jest Boże Narodzenie. Wtedy nie będę się irytować, że to święto wciska się już w październiku. Wtedy też nasza dyskusja o tym, czy Boże Narodzenie świętować długo, czy krótko nabiera zupełnie innego wymiaru.

Kilka lat temu podczas kobiecej konferencji miałyśmy zaplanowany wieczór świadectw. Zachęcałam uczestniczki do dzielenia się swoją historią. Jedna z nich tego wieczoru stanęła z przodu i zaczęła nieśmiało mówić. „Moja historia nie jest jakaś szczególna, specjalnie wystrzałowa. Dorastałam w chrześcijańskim domu. Byłam w szkółce niedzielnej, rodzice opowiadali mi Ewangelię. Już od młodości znałam Pismo i będąc młodą dziewczyną przyjęłam Jezusa, jako Pana i Zbawiciela. Chodzę z Bogiem do dzisiaj, ufając Mu, polegając na Jego Słowie, budując z Nim relację”.

Ktoś powiedziałby, że faktycznie lepiej się słucha historii, o szalonym grzesznym życiu. Historii, które wywołują wypieki na twarzy. Historii o nawróceniu się do Boga, czy to będąc na dnie, czy na łożu śmierci, tuż nad życiową przepaścią. Znamy i takie historie. Wiele lat temu, po projekcji filmu Jezus w naszym mieście, pojawił się w kościele starszy człowiek. Na jego twarzy, w jego sylwetce, sposobie poruszania się, wypisany był życiorys alkoholika, życiorys zmarnowanego, hulaszczego życia. Człowiek ten, będąc na dnie, opamiętał się, oddał swoje życie Bogu. Zmieniony, ku zdziwieniu swoich dawnych kolegów od kieliszka, siadał na ławce w parku z Biblią w ręku. Gdy uświadamiał sobie jak bardzo jego życie się zmieniło, mówił ze smutkiem, „szkoda, że tak późno…”. Grób żony na cmentarzu, dorosłe już dzieci bez relacji z nim… „szkoda, że tak późno… Tak wiele zmarnowanych lat... Gdybym wcześniej wiedział…” Jego ziemskie świętowanie Bożego Narodzenia trwało zaledwie kilka lat, podczas gdy wspomniana wcześniej kobieta nadal świętuje Boże Narodzenie już od ponad 20 lat.

Jakie jest moje świętowanie? Nastawione na sprawnie przygotowane piękne dekoracje, bogate prezenty i wymyślne sztuczne światełka? Czy pamiętam, że „prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat” (Jan 1:9). Czy pamiętam, że tak jak przed dwoma tysiącami lat przez anioły z nieba, tak i dzisiaj, Bóg ogłasza nam przesłanie nadziei, „narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus” (Łuk 2:11).

Niech słowa pieśni będą dla nas inspiracją do codziennego radowania się z przyjścia Zbawiciela „wystarczy z Jezusem żyć, zwyczajnie bez wielkich słów, każdy dzień powierzać mu, stale przy nim być”. Przyłączmy się do chóru anielskiego i śpiewajmy „chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie”(Łuk 2:14).