Witamy na stronie | Przyjdź Królestwo Twoje w nas i przez nas

Partnerstwo w służbie

Gdy dowiedziałem się, na jaki temat mam mówić, pomyślałem, że będę opowiadać miłe i fajne historie o tym, jak jest nam razem dobrze. Gdy jednak otworzyłem Biblię to dokonałem pewnego odkrycia. Otóż partnerstwo w służbie pokazane w Biblii wcale nie jest tematem cukierkowym.

Przypomniałem sobie nawet polskie przysłowia, które dotyczą współpracy. Wybrałem trzy. Pierwsze: „Mówiły jaskółki, niedobre są spółki’. Drugie to: „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. I jeszcze jedno: „Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu”. Wszystkie przedstawiają współpracę jako ryzyko i wyzwanie. Myślę, że rzeczywiście tak jest i Biblia również o tym mówi wprost. Przytacza wiele przykładów współpracy, nie omówię ich wszystkich. Dzisiaj przyjrzyjmy się dwóm. Jeden to Abraham i Lot, a drugi to Mojżesz i Aron.

Dlaczego współpracujemy?

Zanim to zrobimy, chciałbym, żebyśmy sobie najpierw uporządkowali pewne kwestie dotyczące współpracy. Pierwsza to przyczyna, dla której w ogóle współpracujemy. Po co nam partnerstwa w służbie? Robimy to dlatego, że mamy jakieś wspólne zadanie. Nie da się tego zrobić inaczej, albo wszyscy czujemy instynktownie, że działanie samemu jest po prostu niekorzystne. Drugą kwestią są problemy we współpracy, a trzecią - rozwiązania. Mam nadzieję, że na podstawie przytoczonych przykładów będziemy mogli zrozumieć pewne Boże zasady.

Zastanówmy się, o kim konkretnie myślimy, mówiąc o współpracy w dziele docierania do Ukraińców w Polsce. Dobrze obrazuje to gwiazda. Jedno ramię to Kościół Baptystów w Polsce, drugie - Kościół Baptystów na Ukrainie, trzecie - misjonarz, czwarte - polski zbór i piąte - SCMI, czyli Maksym i Ania. W pewnym sensie wszyscy ze sobą współpracujemy, żeby tego dzieła dokonać. Może nie wszystkie zasady, o których powiem znajdą zastosowanie dziś, ale wszystkie przydadzą się w przyszłości. 

Przyczyny współpracy

Popatrzmy na Abrahama i Lota. Przeczytajmy I Moj 13: 5-11. Zacznijmy od przyczyny, o której mówią wcześniejsze fragmenty. Bóg tak sprawił, że byli rodziną. Kiedy Abraham otrzymał od Boga polecenie opuszczenia swojej ziemi, zabrał ze sobą Lota, swojego bratanka. Nazwałbym to opatrznościową historią. Dlaczego my tu dzisiaj jesteśmy? To również jest opatrznościowa historia. Tak Bóg zdarzył, że wszyscy mamy wspólną nazwę - baptyści. Jeśli baptysta, który przyjechał z Ukrainy ma potrzebę Boga, to szuka kościoła baptystów. Mamy historię, która nas łączy. Bóg tak sprawił, że taką grupą ludzi jesteśmy. Trzeba to przyjąć jako błogosławieństwo i jako wyzwanie.

Problemy we współpracy

Popatrzmy teraz na problemy, które mieli Abraham i Lot. Zacznę od wersetu 6, wskazującego na pewną obiektywną konieczność. Oni mieli za dużo, a kraj był za mały. Tak czasem bywa, że nie da się oszukać rzeczywistości i jest ona taka, a nie inna. Tak samo może być w misji- na przykład może brakować pieniędzy. Następny problem, który się tu pojawia, to napięcia wywołane przez tą obiektywną konieczność: „Co do kogo należy?” Abraham i Lot mogli się lubić i szanować, ale to w żaden sposób nie rozwiązuje problemu ich pasterzy. Jest jedno źródło, dwa stada i ograniczony czas, żeby je nakarmić. Zaczynają się kłótnie: „Kto powinien być pierwszy?”. W takich przypadkach bardzo pomocne jest prawo. Te problemy podsumowałbym w następujący sposób: jest to spór o zasoby i spór o podwładnych.

 

Zasady partnerstwa (współpracy)

Jakie widzimy rozwiązania w tym fragmencie?

Po pierwsze i najważniejsze: stań w prawdzie. Abraham powiedział do Lota „Niech nie będzie sporu między nami”. Czasami chrześcijanie unikają sytuacji, w których powinni uczciwie przyznać się do tego, jak jest. I co się wtedy dzieje? Udają. Uśmiechanie się do siebie, gdy jest konkretny problem, nie rozwiąże go. Abraham wziął odpowiedzialność na siebie i powiedział: „Musimy porozmawiać”. Ważne są: uczciwość, prawdomówność i pewna odwaga.

Po drugie, sprawdź swoje motywacje. W wersecie 8 widzimy, że motywacją dla Abrahama do rozwiązania problemu z Lotem jest to, że są braćmi. Dlatego nie chce sporu między nimi. Mógł wykorzystać fakt, że był silniejszą stroną - ekonomicznie silniejszy i starszy, mógł tak naprawdę zdecydować sam. Jednak nie wybrał takiej drogi. Właściwa motywacja jest bardzo ważna. Jeśli chcemy wyjść z błogosławieństwem i nienaruszoną relacją, musimy sprawdzić swoje serce. W przeciwnym razie może dojść do manipulacji. Możemy też udawać, że jest super i używać ładnych słów, kiedy tak naprawdę ciągniemy w swoją stronę. Myślę, że zgodzicie się ze mną, że Abraham nie był tego typu człowiekiem.

Trzecia rada skierowana jest przede wszystkim do silniejszej strony- stwórz przestrzeń dla słabszego. Mówi o tym werset 9. To zaszczyt, ale też wyzwanie dla silniejszej strony, aby okazać łaskę i życzliwość słabszym.

Kolejna myśl- daj wolność do niekoniecznie dobrych decyzji. Nie mam czasu tutaj zastanawiać się nad tym (bo jest to trudne pytanie egzegetyczne), czy Lot zrobił dobrze wybierając Sodomę. Ważne jest natomiast to, że Abraham pozwolił mu na to i powiedział: „Dobrze, idź!”. I myślę, że w partnerstwie powinno być podobnie. Jeśli szanujesz tego drugiego przywódcę, mówisz „Dobrze, skoro ty tak wybrałeś, to ja ci błogosławię. Idź i rób!”.

I ostatnia, chyba najważniejsza zasada, którą tu widzę, chciałbym podkreślić jako najistotniejszą. Relacje są ważniejsze niż projekty, dlatego że relacje zostaną i ludzie zostaną, a projekty się zakończą.

Może SCMI za pięć lat zamkniemy, bo dojdziemy do wniosku, że trzeba coś przemodelować i stworzyć coś nowego. Może Maksym założy nowy zbór w Gdańsku, tak jak tego pragnie, a Sławek i Ania pojadą zakładać polski zbór do Lwowa. To nie ma większego znaczenia. Ważne jest, żeby błogosławieństwo w relacjach pozostało, a tak nie będzie, jeśli nabałaganimy między sobą.

Popatrzmy, co dalej dzieje się z Abrahamem i Lotem. Projekt bycia razem się zakończył, ale relacja się nie skończyła. Później czytamy, że Abram uwolnił Lota. Gdyby nie było tej przyjaźni, tej odpowiedzialności moralnej niewynikającej z projektu, nie zrobiłby tego. Ponieważ jednak relacja została, powiedział: „Nie mogę zostawić Lota”. Potem mamy jeszcze trudniejszy moment, kiedy Abram wstawia się za Sodomą właśnie ze względu na Lota. Nie będę wchodził w szczegóły, ale niektórzy uważają że Abraham wyliczył tych dziesięciu sprawiedliwych, żeby uratować Lota i jego rodzinę. I to jest najważniejsze! Pamiętajcie, relacje zostaną! Trzeba myśleć w szerokiej perspektywie, a nie tylko, że dzisiaj i teraz coś mi się opłaca.

To jest najważniejsza rzecz, którą chciałem przekazać, ale mam jeszcze parę refleksji wynikających z tego fragmentu.

Bądź do bólu precyzyjny w kwestiach trudnych. Na przykład, co do kogo należy, co kto komu obiecał, kto przed kim i za co odpowiada. Są sytuacje napięcia, sytuacje trudne i wtedy okazuje się to podstawową kwestią. Czy Polacy są w porządku, czy nie? Czy coś obiecali i nie dali, czy ja coś źle zrozumiałem? To wszystko jest bardzo ważne i decyduje o tym, czy współpraca będzie dobrze się układać. Dlatego warto się pytać, warto wyjaśniać, warto być precyzyjnym.

Kolejna zasada, która wynika z tego fragmentu: Nie bój się trudnych decyzji, gdy są konieczne. Całe życie Abraham i Lot byli razem, ale dalej razem być już nie mogli. Niekiedy ludzie tak przyzwyczajeni są do tego co jest, że nie mają odwagi pomyśleć, że mogłoby być inaczej. Czasami jednak musi być inaczej.

I ostatnia rzecz, którą już właściwie powiedziałem. Nie wykorzystuj siły dla własnych interesów. Raczej dawaj niż bierz, bo tak mówi Biblia. Chyba zgodzicie się, że lepiej być Abrahamem niż Lotem.

Mojżesz i Aron

Kolejna para, której będziemy się przyglądać, to Mojżesz i Aron. Przeczytajmy II Moj 4:10-16. To jest moment, kiedy pojawiło się partnerstwo między nimi.

Jakie są przyczyny tego partnerstwa? Mieli wspólne zadanie od Boga. Czemu jednak Mojżesz nie wykonuje go sam, ale pojawia się tu Aron? Powodem jest strach oraz problemy fizyczne, można powiedzieć pewien deficyt Mojżesza – bał się mówić. Nie będziemy dyskutować, czy to był prawdziwy deficyt, czy wydumany – na pewno przez niego był odczuwalny. Mojżesz nie czuł się przygotowany, czyli odczuwał pewien lęk. Lęk to przewidywanie zła. Leniwy mówi; „Lew jest na ulicy”. Czy leniwy widzi lwa? Nie, ale gdy myśli o ulicy, spodziewa się go. Nawet, jeśli jest to bardzo mało prawdopodobne. W Polsce mamy powiedzenie, że strach ma wielkie oczy i onomówi o tym samym doświadczeniu – lęku przekraczającego rozsądek.

Ale właśnie, strach może być też zdrowy. Istnieją prawdziwe wyzwania, ryzyko jest często realne. Jeśli ktoś się niczego nie boi i przechodzi przez autostradę, to myślę, że ma za mało wyobraźni, a nie wielką odwagę. Jeśli jednak ktoś nie wychodzi z domu, bo boi się pijanych kierowców, to przesada w drugą stronę. Jednak lęk jest realny. Czasami musimy się przyznać, że potrzebujemy kogoś, kto nas wesprze, zachęci, pokrzepi. Myślę, że istnieje bardzo realna potrzeba, żeby być razem.

I następna rzecz, której tu nie widać wyraźnie, ale mam nadzieję, że się ze mną zgodzicie. W wersecie 14 czytamy: „on jest twoim bratem”. Bóg zwraca uwagę na powiązanie między Aronem a Mojżeszem. Powiedziałbym, że przyczyną współpracy jest jakiś kapitał zaufania. Musi być, żebyśmy w ogóle podjęli decyzję, że chcemy coś razem robić. Dla nas dzisiaj podstawą tego kapitału jest wspólna, baptystyczna tożsamość. I to jest pewien kapitał. I chwała Bogu, że on istnieje! Czasami mówimy, że musi pojawić się chemia, musimy zacząć ze sobą rozmawiać, musimy się poznać, ale jakiś kapitał na początku musi być.  

Problemy i rozwiązania

Jakie mogą pojawić się problemy? Tu musimy sięgnąć do II Moj 32:1-4 oraz dalszych wersetów 11, 21-22, 25-26. Jaki widzimy tu problem w partnerstwie? Nie ma zaufania i nie ma porozumienia. Aron zawiódł Mojżesza i narozrabiał. Można powiedzieć, że jeden tych partnerów jest nie dość mocny lub nie dość przygotowany do służby.

To częsty problem. Na razie nasza współpraca dobrze się rozwija, ale będą na pewno takie momenty, że deficyt pojawi się po jednej lub po drugiej stronie. Albo my będziemy was denerwować, albo na odwrót. Tak będzie. Pewna niedojrzałość wcześniej czy później się pojawi, bo jesteśmy niedoskonali. I co robić w takiej sytuacji? Stąd te przysłowia, że lepiej się we współpracę nie pchać. Zrób to sam, jak możesz. Jednak w Biblii widzimy partnerstwo. I jakie mamy w związku z tym rozwiązania?

Strona silna, dojrzała, mądra musi wziąć odpowiedzialność za całość. Widzimy to w wersecie 11, kiedy Mojżesz stoi w wyłomie za to, co zrobił lud i za to, czego dopuścił Aron, i łagodzi gniew Pana. Ktoś musi wziąć odpowiedzialność za całość projektu. Niestety czasami to możesz być ty. I trzeba to zrobić. Dlatego, że to jest Boży projekt.

Kolejna myśl: szukaj nowych sojuszników. Mojżesz widział, że Aron mu nie pomoże. Był za miękki. I wtedy zawołał „Kto za Panem, do mnie!”. Zebrali się wtedy wszyscy potomkowie Lewiego. To, co wtedy zrobili, może wydawać się dziwne - szli i wycinali wszystkich niewiernych Panu. Ale Bóg ich za to pochwalił i ostatecznie zostali rodem przeznaczonym do służby w świątyni – to wyróżnienie. To oznacza, że czasami musisz patrzeć szerzej, bo ten projekt po prostu tego wymaga. I inaczej się nie da.

I najważniejsza chyba zasada: nie rezygnuj w trakcie problemów, czy kryzysu. Mojżesz mógł powiedzieć „Panie, gdzie ty mnie w ogóle posłałeś! Co tu się dzieje! Jakiegoś dziwnego Arona mi dałeś! To nie moja wina, że oni tego cielca zrobili! Ja byłem z Tobą. Ja jestem w porządku!”. Ale on stanął przed Bogiem i reprezentował cały projekt i chronił cały naród, również Arona.

Mamy jeszcze jeden problem w IV Moj 12:1-2 i 9-14. Czym on jest? To zazdrość, osąd, przerost ambicji. Zdarza się również wśród chrześcijan. Niestety mamy takie cielesne usposobienie, że zazdrościmy ludziom obdarowania, pozycji, różnych rzeczy. I tak jak Miriam i Aron w wersecie 2 potrafili w zręczny sposób przedstawić tą kwestię ludowi, tak my też to potrafimy. „Czy tylko przez Mojżesza przemawia Pan?” Hm, o czym oni tu mówią? O teologicznej zasadzie, czy o tym, że podkopują autorytet Mojżesza? Czujemy kontekst i wiemy, o co im tak naprawdę chodzi.

Tak bywa również w partnerstwie. Czasami ktoś może mieć duże ambicje. „Ja tu tak dużo robię, ja powinienem być szefem. Nie czuję się dowartościowany”. Odejdź, jeśli jesteś na tyle odważny lub rozmawiaj. Weź Mojżesza na bok i porozmawiajcie na ten temat. Być może się nie da i to też będzie trzeba przyjąć.

Nie wiem, jak to wyglądało w tej historii. Może Mojżesz był tak zajęty, że rzeczywiście nie doceniał Arona i Miriam tak, jak powinien? Widzimy jednak, że Bogu się ich postawa nie podobała, bo cały projekt mógł przez ich bunt runąć. Niestety ludzie z poczuciem krzywdy mają krótką wyobraźnię. I ten brak wyobraźni może sprawić, że cały projekt zostanie zniszczony. I nie tylko projekt, ale też relacje. Jakie jest wtedy rozwiązanie? Po pierwsze - pokuta. Widzimy, że gdy Aron zobaczył, że Miriam została porażona trądem, od razu wiedział, o co chodzi. „W głupocie swojej to popełniliśmy” - powiedział. Bóg oszczędził Arona, nie czytamy, żeby dotknął go trądem. I to jest zachęta. Im szybciej będziesz pokutował, tym lepiej.

Miriam natomiast musiała przez tydzień najeść się wstydu. Dla niej, która była trzecia w tym zespole, było to naprawdę ciężkie.

Drugi wniosek: Przewroty się nie opłacają. I myśmy niestety tego się w naszych zborach nie nauczyli i nasze zbory ciągle się dzielą. Zranieni przywódcy dzielący zbory często nie widzą tych ludzi, którzy odchodzą w świat zgorszeni i zniechęceni. Widzą tylko, że dziesiątka jest z nimi. Jest wiele ostrzeżeń w Nowym Testamencie, że za prowadzenie Bożego ludu czeka szczególny wyrok. Przewroty są złe. I się nie opłacają. Co zasiejesz, to zbierzesz, i to szybciej, niż się spodziewasz. Podkopywanie autorytetu lidera zawsze trafi cię rykoszetem. Jeśli chcesz być nowym przywódcą – a nie znam sytuacji, żeby ktoś podkopywał autorytet starego lidera w innym celu – to tak naprawdę siejesz przekleństwo we własne przywództwo. Znamy przykład Dawida, który chociaż miał okazję zabić Saula, to nie chciał zbudować swojej dynastii na przekleństwie. Padnij na twarz kiedy trzeba – tego uczy nas Aron.

Jeszcze jedna zasada z wersetu II Moj 12:4, gdy Pan wziął ich wszystkich do namiotu. Ile się da, załatwiajcie w namiocie, a nie przed ludźmi. Jeżeli masz z kimś problem, weź go na kawę i pokonujcie przeszkody razem. Jeżeli trudności wysypią się na ludzi, będzie jeszcze trudniej je rozwiązać. 

Pamiętajmy o relacjach!

Na koniec chcę zostawić wam jedną myśl - relacje zostają. Projekty dzisiaj są takie, jutro będą inne. Królestwo Boże jest oparte o zdrowe, biblijne relacje. I z tego powstają niezliczone projekty. Troszczmy się o właściwe relacje! Zasiewajmy błogosławieństwo! Pilnujmy siebie! Pilnujmy swoich serc! Pilnujmy wszystkich ustaleń i tego, co sobie nawzajem obiecujemy! Nie bójmy się trudnych decyzji! Bądźmy szczerzy w tym wszystkim! A Bóg będzie nas rozwijać.

 

Kazanie wygłoszone na III Konferencji Misyjnej wśród Ukraińców w Polsce.