Uwaga To tymczasowa wersja strony Baptysci.PL. Wkrótce premiera serwisu w pełnej odsłonie. Przepraszamy za niedogodności.

Kto weń wierzy, nie zachwieje się

„Oto ja kładę na Syjonie kamień, kamień wypróbowany, kosztowny kamień węgielny, mocno ugruntowany; kto weń wierzy, ten się nie zachwieje.” Izajasz 28:16

Drodzy Bracia i Siostry, 28 rozdział Izajasza to obraz upadku Izraela. Przywódcy zamiast szukać Bożej mądrości są zmożeni alkoholem i rozpustą (w. 7-8). Wykład Słowa, zamiast przynosić poznanie, jest marnym pustosłowiem, z którego nic nie wynika; znajomym brzmieniem słów, które jednak nie niesie treści (w. 9-10).

Czytaj dalej

Niezmienne Słowo w niejasnym świecie

Kiedyś usłyszałem zdanie, które najpierw mnie odrzuciło: „kościół przede wszystkim daje ludziom poczucie stabilności.”

Czytaj dalej

Od redakcji

O

to Ten przeznaczony jest, aby przezeń upadło i powstało wielu w Izraelu, i aby był znakiem, któremu się sprzeciwiać będą, i aby były ujawnione myśli wielu serc; także twoja własną duszę przeniknie miecz.

Łukasza 2:34-35

Drodzy Bracia i Siostry,

Boże rozwiązanie problemu ludzkości zrodziło konflikt. Było inne, niż wielu religijnych i nawet prawdziwie pobożnych osób – jak Maria – oczekiwało. Tak często oczekujemy mocy widocznej, nie ukrytej; narzucającej się swą potęgą, nie zdobywającej w ciszy serca ludzkie.

Nasz Bóg jest prawdziwym Bogiem; a nasz Pan – Bóg i człowiek w jednej osobie – jedynym prawdziwym zbawicielem świata. Tylko On potrafi zdobyć i zmienić to, co nędzne, słabe, grzeszne, zepsute, beznadziejne. Po to wybrał przyjść jako małe dziecko i się nie pomylił. Po to wybrał przyjść w małej krainie na Bliskim Wschodzie i trafił w „10”. Po to wybrał działać pośród rybaków i działał około 3 lat, zanim go nie ukrzyżowano – i to właśnie nie tylko wystarczyło, ale okazało się sukcesem. Wybrał uczynić to 2000 lat temu – i był to najlepszy możliwy czas.

Bóg wie, co robi i wie, jak robi. Ta historia ciągle zdobywa świat. Ciągle jest czytana, pomimo tego, że wiele wspaniałych historii o wielkich i potężnych ludziach powstało i ginęło w zapomnieniu. Ciągle kruszy serca ludzkie i ciągle poddaje je Bożemu panowaniu, rozszerzając Królestwo Boże. Ciągle wywołuje wdzięczność, radość i uwielbienie. Zdobywa wielkich i małych; starych i młodych; wykształconych i prostych. Ma nieprzemijającą moc, o czym dowiadują się w historii wielkie ideologie i totalitaryzmy, które sprzeciwiając się jej, przemijają i upadają, w kontraście do Ewangelii Jezusa Chrystusa.

Zechciejmy w te Święta, w pokorze, z prostotą i radością poddać się jej mocy i my. Odczytujmy tekst Ewangelii; módlmy się w podzięce i ufności, powierzając swój los Narodzonemu w Betlejem. Śpiewajmy z radością kolędy; cieszmy się szczególnymi potrawami, które wskazują przecież na wyjątkowość wydarzenia, które wspominamy. Obdarowujmy z wdzięcznymi sercami nie tylko za zdolność obdarowywania, ale i za dar największy – dar zbawienia i Nowego Stworzenia. A w tym wszystkim – patrzmy z nadzieją i wiarą w przyszłość. Niezależnie od wszystkich niepokojów i sprzeciwów wobec prawdy Bożej, wobec Jego sprawiedliwości i Jego planom, pamiętajmy, że tak było od zawsze. „Ten przeznaczony jest, aby przezeń upadło i powstało wielu.” Tak. Ale również: „Wszystko, co się narodziło z Boga zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza” (1J 5:4).

Wierzmy więc w Boga i w Jezusa wierzmy! A gdy i naszą duszę przeszywa miecz, pamiętajmy, że On ma wszelką moc na niebie i na ziemi. Możemy iść w wierze, pokoju, nadziei i radości. Idźmy więc, wzmocnieni i oparci o betlejemskie wydarzenie. Niech łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa, narodzonego z dziewicy w ubogiej stajni, któremu śpiewały zastępy anielskie, gdy był złożony w żłobie, któremu oddali pokłon tajemniczy mędrcy i pastuszkowie przed królami i teologami, którego zwiastowała szczególna gwiazda, prowadząc wędrowców wprost do jaskini, który zsyła swego Ducha wszystkim, którzy o to proszą, który prowadzi nas, jako jedyny, do Swojego Ojca w Niebie, który jest Panem Kościoła, działając w nas i przez nas, który przyjdzie po swoich i przemieni całe stworzenie mocą swego zmartwychwstania, będzie przy nas w te Święta, łącząc nas w jedno jako rodziny, zbory i dzieci Boże. Jemu niech będzie chwała! A nam, drogi Panie, pozwól pokornie i nieustępliwie iść za sobą, zawsze w uwielbieniu do ciebie, Amen.

w imieniu Redakcji, prezbiter dr Mateusz Wichary

 

Łaska dobrych uczynków

Jak grzeszny człowiek może być zbawiony? To podstawowe pytanie. A udzielona w czasach reformacji odpowiedź zbudowała protestantyzm, który uznał, że odpowiedź w ówczesnym katolickim kościele jest mętna i zwodząca. Oto zbawienie, czyli ratunek człowieka, jest całkowicie dziełem Bożym. Zasłużyć na nie sobie niczym nie można. Nie można go kupić; można je wyłącznie otrzymać za darmo.

Ale po co właściwie człowiek zostaje zbawiony? To pytanie równie podstawowe. Czy w zbawieniu chodzi tylko o to, czego nie doświadczamy? Czyli: przed czym ono chroni? Wiele razy słyszałem wezwanie: nawróć się, abyś nie poszedł do piekła! (Swoją drogą wyszydzane i wyśmiewane dzisiaj, w czasach, gdy mówienie o piekle nawet w środowiskach ewangelicznych nie jest zbyt mile widziane). Czy chodzi więc tylko o to, aby człowiek do piekła nie poszedł – i to właśnie było celem Bożego planu?

Dalej: czy po otrzymaniu zbawienia ma się je po prostu, na zawsze, i już? Czy jest to posiadanie warunkowe? A jeśli tak – to jak ma się ów warunek do celu Bożego, aby zbawić człowieka od piekła? To pytania powiązane. Pytania, w których spotykają się łaska i uczynki. Przebaczenie i świętość. Odpuszczenie grzechów i przemiana naszego życia. Pytania, na które protestanci próbują odpowiadać od swojego powstania.

Prawda jest już objawiona i nie powiemy niczego nowego. Ale i nie o to przecież chodzi. Chodzi raczej o to, abyśmy ową odpowiedzią żyli. A streścić można ją następująco: łaską jest nie tylko to, czego dzięki ofierze Chrystusa nie doświadczamy, ale przede wszystkim to, czego właśnie doświadczyć wreszcie możemy. Bo zbawienie chroni nas nie tylko przed piekłem, ale i życiem dla samego siebie, w niewoli grzechu, słabości, gniewu, złości, nienawiści. Od życia dla siebie i w samotności, dając życie pełne, obfite. Dając Kościół, dając sens i nowe wartości. To łaska nie tylko przebaczenia, ale i dobrych uczynków, które mogą wypełnić nasze życie.

O tym przede wszystkim w tym numerze Słowa Prawdy. Ale również świadectwa tego, że dawanie siebie – życie dla Boga i innych – ma sens. O Jego wierności, o błogosławieństwie dawania siebie. O tym, że prawdziwie, kto „utraci życie swoje” dla Jezusa, „odnajdzie je” (Mt 16;25) i nie jest to jakaś poetycka metafora jedynie, ale opis rzeczywistości doświadczanej przez wszystkich, którzy te słowa biorą sobie do serca.

Drogi Boże, który zawsze dajesz siebie sobie w radosnej, ofiarnej wspólnocie Trzech odwiecznych Osób; który wzywasz nas i zapraszasz do tej samej radości, poprzez społeczność z Tobą w Bożej rodzinie, Twoim Kościele; który uzdalniasz nas do nowego życia z Tobą i dla Ciebie, zechciej nas pobłogosławić mądrością, abyśmy nie byli głupi i marnujący swoje życie nie wierząc Tobie, wybierając samych siebie, ale raczej, abyśmy widzieli i doświadczali jak wielka łaską jest to, że możemy żyć w twoim Królestwie i wedle jego praw. O to Ciebie prosimy, ze względu na Twego Syna, a naszego Pana, Amen.

w imieniu Redakcji,

prezbiter dr Mateusz Wichary

Idzie Nowe!

Nowy człowiek w Chrystusie – to hasło ostatniej Konferencji Kościoła, wokół której skupia się ten numer Słowa Prawdy. Nowy człowiek. W czym? Jak?

Pismo jest pełne wielkich słów. Odrodzenie, usprawiedliwienie, obiecane dziedzictwo wieczne, Królestwo Boże, pełnia Ducha Świętego, nawrócenie, nowe stworzenie, narodzenie z góry, narodzenie na nowo, adopcja, upamiętanie... Czasem aż trudno odnieść je do siebie samych i innych wokół nas. Tak często problemem jest zwykła modlitwa, czy przeczytanie fragmentu Słowa. Inne zachowanie. Zwykła życzliwość, przyjście do zboru. Rezygnacja z siebie, troska o innego. Łożenie na Bożą sprawę.

I co? Co z tymi wielkimi słowami? Co z chrześcijaństwem?

Kiedyś byłem na wycieczce w Turcji w okolicach Efezu. Zapylona droga wspinała się po zboczach gór. Autobus z trudem wdrapywał się do góry. Uświadomiłem sobie, że prawdopodobnie tą, lub przynajmniej identyczną drogą wędrował kiedyś w pyle apostoł Paweł. Nie doświadczał chwały. Doświadczał trudów, niebezpieczeństw, zmęczenia, chłodu, niedosypiania (2Kor 11:26-27). Doświadczał również wielu smutków i obaw związanych ze stanem zakładanych przez siebie i swych uczniów zborów (11:28).

A jednak, to on był Bożym narzędziem, aby te wielkie słowa zapisać. Miały dla niego sens. Nie kłóciły się z jego doświadczeniem. Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że większość tego, co mamy, jest „w Chrystusie.” To On jest pełen chwały, nie my; to On jest naszym usprawiedliwieniem, nie my; to On jest przyczyną naszego zbawienia i wszelkich duchowych błogosławieństw niebios (Ef 1:3), nie my. To w Nim jest to wszystko, a my w Nim przez wiarę. Wiarę, która wciąż nie jest oglądaniem (2Kor 5:7). Która wciąż jest nadzieją, a więc przyszłością, bądź przekonaniem o rzeczywistości niewidzialnej, której smaku jedynie jest nam dane skosztować, ale się jeszcze nie najeść i nie napatrzyć. To czas wiary, nie oglądania. Przedsmaku, nie uczty. Już wiemy i znamy, ale jeszcze nie w pełni. W pełni jest wciąż w Nim, a nie pośród nas.

Ale jednak jest. Doświadczał, jak pomimo braku pełni, Królestwo – Nowe przymierze – jednak przychodzi. „Wszystko uznaję za szkodę, wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego” (Flp 3:8) – wyznaje. On już wie, co jest warte życia, a co nie. Już poznał i dlatego rezygnuje i wybiera tak, a nie inaczej. To prawda, to wymaga wiary i poświęcenia. Ale nie jest fikcją, ani udawaniem. Chrystus zmienił jego życie. I może zmienić i nasze.

Nowy człowiek jest rzeczywistością. Mamy „biec wytrwale w wyścigu, który jest przed nami” (Hbr 12:1). Mamy, utrudzeni, nie upadać na duchu (12:3). Mamy trwać i iść ku nowemu.

Idźmy więc! Idźmy, „zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną” (Flp 3:13). W Chrystusie mamy prawo zapominać to, co stare i patrzeć w przyszłość. Mieć nadzieję wbrew nadziei. Liczyć na Boga. I zapierać się w tej wierze samego siebie.

Bóg jest pośród nas. Zmienia ten świat. Wkracza w nasze serca, ale i w rzeczywistości naszego kraju. Jego królestwo nie ma granic. Potrafi i chce używać grzesznych ludzi.

Wierzmy więc i idźmy ku nowemu. Drogi Panie, który nas odkupiłeś, który rozpocząłeś Nowe Stworzenie poprzez swe doskonałe posłuszeństwo Swemu Ojcu, ucz tego i nas. Posyłaj łaskawie Swego Ducha, kształtuj nas i prowadź w Jego mocy, abyśmy poruszeni miłością naszego wspólnego Ojca doświadczali nowości; porzucali to, co stare, stęchłe i niszczące. Bądź przy nas i w nas. Strzeż nas i prowadź. Dla twojej, Boże chwały, Amen.

 

w imieniu Redakcji,

prezbiter dr Mateusz Wichary

Wyzwania wciąż inne i te same

Słuchałem dzisiaj w trasie „Chłopów” Reymonta. Dominikowa z Boryną w pewnym momencie siedzą na wozie i narzekają, że świat się zmienia, nie ma bojaźni Bożej, a młodzi schodzą na psy. Obserwowali inne procesy społeczne niż my, ale wnioski mieli miej więcej te same.

Jak to możliwe?

Czytaj dalej

Z nadzieją w 2016 rok!

Nasz Bóg jest Bogiem nadziei (Rz 15:13), a nadzieja to radosne oczekiwanie nadchodzących dopiero wydarzeń. To pożyczka optymizmu z przyszłości, albo niewidzialnej, duchowej rzeczywistości, która rozświetla teraźniejszość/doczesność niezależnie od tego, jaka ona jest.  Jesteśmy powołani do nadziei. Nasz Pan króluje – i o tym mówi kazanie, które rozpoczyna 2016 rok w Słowie Prawdy.

Czytaj dalej

Moc słabości

Słabość jest zawsze jakimś brakiem. Siły fizycznej bądź psychicznej. Nie potrafimy sobie poradzić. Nie sprostaliśmy zadaniu. Nie obroniliśmy kogoś bliskiego. Nie zapobiegliśmy złu. Nie zatroszczyliśmy się, jak powinniśmy. Nie postaraliśmy się, choć było warto. Załamaliśmy się. Zawiedliśmy. Ulegliśmy. Oberwaliśmy.

Czujemy się źle. Niepewni, wytrąceni z równowagi. Złamani, przegrani. Pojawia się wstyd i nie potrafimy go odegnać, bo jest słuszny. Słabość jest przykrym uczuciem, szczególnie dla mężczyzn. Ale nie tylko. Uderza w nasze poczucie wartości, kompetencji. Sprawia, że sami wobec czujemy niechęć, jeśli nie wstręt.

Dlaczego więc Jezus mówi „błogosławieni ubodzy” – a nie bogaci, mocni – „w duchu”? I dlaczego to do nich należy Królestwo Niebios (Mt 5:3)?

Dlatego, że w tym okropnym, upokarzającym doświadczeniu słabości kryje się wielki potencjał, który ZNACZNIE przewyższa nasze największe tryumfy. Bóg, gdy poddajemy się Mu, gdy Go szukamy, jest gotów bowiem działać przez nas – i wtedy okazuje się, że nasza rezygnacja z własnych sił jest najlepszym,co możemy uczynić: „Nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś z siebie i sami z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga” (2Kor 3:5). Z Boga. Wtedy mamy odpowiednia perspektywę na samych siebie: „mamy ten skarb w naczyniach glinianych aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas” (2 Kor 4:7). Kiedy doświadczamy własnej bezradności, niemocy, niezdolności, ale przez wiarę podejmujemy kolejne kroki posłuszeństwa, doświadczamy wzmocnienia i odwagi, które przekraczają nasze własne zasoby. Okazuje się, że działa w nas sam Bóg i okazuje się, że możemy więcej, niż kiedykolwiek bylibyśmy w stanie zamarzyć: „Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani” (2Kor 5:8-9).

Nie jest to proste doświadczenie. Nie jest miłe, ani chętnie mu się nie poddajemy Nie szukamy go również zbytnio. Ale właśnie na nim polega prawdziwe nawrócenie i chrześcijaństwo w ogóle. Najgłębsze poczucie Bożego prowadzenia. Przełomowe doświadczenia wiary. Szczególne momenty w naszym zwiastowaniu Ewangelii, czy składania świadectwa. Najważniejsze lekcje naszego życia. Wszystkie łączą się z odnalezieniem Bożej mocy w poczuciu własnej niemocy. Jego siły pośród naszej słabości. Jego prowadzenia w naszej beznadziei.

Wyjątkowo oba artykuły główne tego numeru Słowa Prawdy pochodzą spoza Polski, oba wybitnych baptystycznych pastorów (biblistów). Ale z tym tematem łączy się również moje kazanie o śmierci – i naszej względem niej postawie oraz prezb. Wiazowskiego o tym, na czym właściwie polega siła Kościoła. Poza tym „Listopadowa zaduma” – o wieczności i jej wpływie na codzienność, oraz rozważanie o nie do końca słabej płci.

W tym numerze również sporo wiadomości o ważnych wydarzeniach, których doświadczaliśmy w ostatnich miesiącach. Mam nadzieję, że pokażą nam, że pomimo naszej własnej bezsilności, Bóg działa i wykonuje swoje dzieło w nas: kobietach baptystycznych, kaznodziejach, odnawiających protestancka społeczność w Rejowcu, czy organizatorów chrześcijańskich obozów. I to jest nasza nadzieja: że we wszystkim Bóg „utwierdzi swoje dzieło w nas”, jak prosił Mojżesz (Ps 90:17). Bowiem bez naszego Pana „nic uczynić nie możemy” (J 15:5).

Drogi Panie, który uczysz nas szczerości; który wzywasz nas, abyśmy doświadczając własnej znikomości wyznawali swoją słabość; który używasz tych chwil, gdy czujemy się najmniej warci; zechciej nas do nich prowadzić, ale nas w nich nie pozostawiać; zechciej nas poprzez nie poprowadzić do odważnego, jednoznacznego zdawania się na Ciebie, szukania Ciebie i wołania do Ciebie o pomoc, aby Twoja chwała była wywyższona poprzez twoją moc obecną w nas. Daj nam doświadczyć miłości Ojca, bliskości Ducha i łaski Syna, Amen.


imieniu Redakcji,

prezbiter dr Mateusz Wichary

Jedność i granice

Jedność i granice – relacja między tymi dwoma wartościami tworzy i niszczy cywilizacje, narody, Kościoły, zbory, rodziny. Ta relacja jest brzemienna w skutkach. Stawianie granic tam, gdzie ich być nie powinno prowadzi do szkodliwych rozłamów: „Niechże ten, który je, nie pogardza tym, który nie je, a kto nie je, niech nie osądza tego, który je; albowiem Bóg go przyjął. Kimże ty jesteś, że osądzasz cudzego sługę” (Rz 14:3-4). Z drugiej strony, ten sam list dowodzi, że zacieranie granic tam, gdzie być powinny niszczy Bożą tożsamość: „A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego” (Rz 12:2).

Ten problem – różnorodności i jedności stworzonego świata – wynika z natury Bożej. Bóg jest jeden, ale w trzech Osobach. „Jedność i różnorodność są w Bogu równie ostateczne” - powiedział pewien teolog. Nie można właściwie funkcjonować widząc tylko jedność – tracimy wtedy z oczu znaczenie bogactwa różnorodności i związanej z nią wspólnoty, która jest odwieczną, pełną chwały cechą istoty naszego Boga. Ale widząc tylko różnorodność, skazujemy się na brak spoiwa. Społeczność, zbór, ale i odmienność stają się nam obce, jeśli nie wrogie. Ten temat wiedzie nas w tym numerze Słowa Prawdy.

O tym, że nie są to wyłącznie teoretyczne rozważania przekonuje artykuł o emigracji. Bo tak naprawdę trafna ocena tego problemu wymaga wnikliwego wskazania zarówno tego, co nas z nimi łączy, jak i zrozumienia znaczenia granic. Obecna dyskusja w społeczeństwie o tym, czy przyjmować, czy nie przyjmować, bądź jakich i dlaczego tak, a nie inaczej przyjmować emigrantów w Europie – w tym i Polsce – jest w gruncie rzeczy teologiczna. Dlaczego mamy przyjmować innych? Czy bezwarunkowo, czy może jednak czegoś słusznie od nich można i należy wymagać? Na czym polega prawdziwa pomoc? To pytania etyczne i teologiczne, na które świat tak naprawdę nie odpowiada zbyt precyzyjnie, próbując raczej szukać w erystyce poparcia dla własnych interesów nie pytając, jak naprawdę sprawy się mają. Jako chrześcijanie szukajmy odpowiedzi w Słowie. Fakt różnorodności i jedności unaocznia dobitnie również sprawozdanie ze światowego kongresu baptystów w Durbanie.

Do tego, w numerze tym kilka zachęcających świadectw, rozważanie apologetyczne również w temacie – mianowicie o źródle etyki i kultury, a rozważania „Kobieta kobiecie” i międzypokoleniowe – o odnalezieniu Bożej drogi i mądrości we współczesności, która jest dla nas wielkim wyzwaniem. Na koniec – zaproszenie na dwa nadchodzące ważne wydarzenia. Na konferencję kaznodziejską oraz misyjną, na które gorąco zapraszamy! Korzystajmy z tego, co wspólnie tworzymy, cieszmy się wysiłkiem innych, chcących nas ubłogosławić i zachęcić!

Drogi Boże, który odwiecznie jesteś jeden, ale i wspólnotą, daj nam proszę w naszym życiu odnajdywać radość i spełnienie w naśladowaniu Ciebie: w odnajdywaniu siebie w życiu dla innych osób, w tworzeniu wspaniałych nowych dzieł, używając danych nam łaskawie przez Ciebie zdolności i czasu. We właściwym rozpoznawaniu jedności i różnorodności świata i życia wokół nas, a przede wszystkim – w Twoim dziele, które jest i jedno, ale i różnorodne, w nas i przez nas, dla Twojej chwały. Przydaj nam mądrości, odwagi, pokory i zapału, aby uwielbiać Ciebie w tym złożonym świecie, odnajdując w Tobie naszą zachętę i odpowiedź na wszystkie problemy, bo prawdziwie nią jesteś, jedyny Boże Ojcze, Synu i Duchu, Amen.

w imieniu Redakcji, prezbiter dr Mateusz Wichary

Duch i Kościół

Konstantynopolitańskie wyznanie wiary mówi o Bogu jako stwórcy „rzeczy widzialnych i niewidzialnych”. Owe rzeczy niewidzialne przez „mędrców tego wieku” są poddawane wielkiej krytyce. Każe nam się wierzyć tylko w to, co widoczne. Wszystko jest materią; poza nią nie ma nic.

Czytaj dalej