Uwaga To tymczasowa wersja strony Baptysci.PL. Wkrótce premiera serwisu w pełnej odsłonie. Przepraszamy za niedogodności.

Życiorys Włodzimierza Sawczuka

 

 

...................................................................................................................................................................................................................................

Włodzimierz Sawczuk urodził się 24 lutego 1923 roku, we wsi Michałki, niedaleko Białej Podlaskiej, w rodzinie prawosławnej, która uczęszczała do cerkwi w miejscowości Kijowiec. Jak wspominał, w Rokitnie istniał już wówczas Zbór Ewangelicznych Chrześcijan Baptystów, z którym z czasem związali się też jego rodzice, zabierając go na zajęcia szkółki niedzielnej.

W wieku szkolnym łączył naukę z pracą na gospodarstwie. Beztroskie dzieciństwo przerwał wybuch II wojny światowej. Nadeszły lata okupacji. Został pracownikiem mleczarni. Jak się później okazało praca ta uchroniła go przed wyjazdem na roboty do Niemiec.

W 1941 roku wybuchła epidemia tyfusu, w wyniku której zmarł ojciec brata Włodzimierza, Jakub i wielu innych mieszkańców wsi. W miejsce zmarłego ojca powierzono mu funkcję agronoma. Trudy życia codziennego zbliżyły całą rodzinę do Boga. To wtedy zdecydowali się włączyć w życie społeczności zborowej. W 1942 roku przyjął chrzest w rzece Krzna. Chrztu udzielał prezbiter Aleksander Kircun. Wkrótce otrzymał powołanie do Junaków do Lublina, gdzie pracował fizycznie na różnych stanowiskach.

W 1944 roku, po wyzwoleniu Lublina, wrócił do domu. Były żniwa. Nie nacieszył się długo rodzinnym domem, ponieważ jeszcze w październiku tego samego roku otrzymał powołanie do polskiego wojska. Ponownie nastąpiła rozłąka z rodziną i ze zborem, ale przez cały ten czas pokładał swoją nadzieję w Bogu. Wojsko było polskie, ale dowódcami byli Rosjanie. Potrzebowali oni tłumaczy, a Włodzimierz biegle władał językiem rosyjskim. Tak został tłumaczem i pisarzem w sztabie. Na froncie wojennym przebywał do maja 1945 roku, jednak ze służby wojskowej wrócił do domu dopiero w czerwcu 1947 roku.

Akcja „Wisła”, w wyniku której wielu mieszkańców Rokitna zostało przesiedlonych na ziemie wyzwolone, zdziesiątkowała lokalny zbór. Pojawiła się pilna potrzeba wybrania nowego przewodniczącego, który zorganizowałby na nowo życie zboru. W 1953 roku zborownicy powierzyli to zadanie Włodzimierzowi Sawczukowi. Była to odpowiedzialna funkcja w trudnych czasach. Nabożeństwa odbywały się wówczas w Rokitnie i w placówce zboru w Okczynie nad Bugiem.

W 1951 roku Włodzimierz ożenił się z Heleną Paszko, z którą mieli czworo dzieci: Stefanię, Henrykę, Aleksandra i Tamarę. Ufność pokładana w Bogu dodawała mu sił w pracy w zborze i gospodarstwie. Starał się wiernie i z oddaniem pełnić powierzone mu zadanie. W uznaniu dla jego służby, w 1974 został ordynowany na urząd prezbitera. W 2003 roku, w Rokitnie, odbyły się uroczyste obchody 50-lecia jego duszpasterskiej posługi oraz 80-lecie istnienia zboru. W 2010 roku, z powodu pogarszającego się stanu zdrowia, razem z żoną Heleną na stałe zamieszkali u córki Henryki w Kętrzynie.

W 2011 roku przeszedł udar mózgu i od tego momentu potrzebował stałej opieki najbliższych. W marcu 2015 roku, z powodu nagłego pogorszenia zdrowia, trafił do szpitala.

Zmarł 2 kwietnia 2015 roku. Przeżył 92 lata. Był kochającym mężem, tatą, dziadkiem i pradziadkiem oraz wiernym i pilnym sługą Jezusa Chrystusa, którego mottem życiowym były słowa Pana Jezusa: „uczcie się ode mnie, bo jestem cichy i prawego serca”. (Ew. Mt. 11: 29) Brat Włodzimierz bardzo lubił rosyjskie pieśni. Na Podlasiu, w czasach powojennych, śpiewano głównie w tym języku. Wiele z nich przetłumaczył na język polski. Jego ulubioną, z którą głęboko się utożsamiał, była pieśń pt.

„Moja Ojczyzna jest w Niebie” (tł. W. Sawczuk):

Tam w Niebie Ojczyzna jest ma,
Nad brzegami wód czystych jak łza.
Tam, gdzie rzesze zbawionych od lat,
Cieszą wzrok bielą czystych swych szat

Ref:
W Niebie tam, w Niebie tam,
Tak moja Ojczyzna jest tam.
W Niebie tam, w Niebie tam, w Niebie tam,
Tak moja Ojczyzna jest tam
Przyjaciół mych tylu jest tam,
Co przede mną skończyli swój bieg,
Oni mnie powitają u bram,
Gdy na drugi przeprawię się brzeg.