Uwaga To tymczasowa wersja strony Baptysci.PL. Wkrótce premiera serwisu w pełnej odsłonie. Przepraszamy za niedogodności.

Zaczątek Ducha

Zacznijmy od samego słowa. To aparche, czyli pierwocina: pierwszy owoc, bądź ofiara z pierwszych owoców. Słowo, które apostoł Paweł chyba lubił, bo z 8 miejsc w Nowym Testamencie, gdzie je spotykamy, 6 razy właśnie u niego.

W Rzymian 11:16 czytamy, że jeśli aparche jest święte, to i ciasto; jeśli korzeń jest święty, to i gałęzie. Aparche to pierwszy w swoim rodzaju; zapowiedź kontynuacji. Stąd, Paweł argumentuje, skoro Stare Przymierze było Boże, a lud Starego Przymierza Boży, to i Nowe jest Boże i Nowy też jest Boży. Jest ciągłość: pierwsze zapowiada drugie.

W Rzymian 16:5 czytamy następujące życzenia: „pozdrówcie Epeneta, umiłowanego mojego, który jest aparche w Chrystusie w Azji.”Epenet był Pawłowi drogi; był pierwszym spośród wielu i najwyraźniej swą wiarą dobrze świadczył o dalszym zbiorze. Podobnie pisze w 1 Koryntian 16:15 o domownikach Stefana: „byli aparche w Achai”. Znów, apostoł wypowiada się o nich z wdzięcznością i uznaniem.

W 1 Koryntian 15:20 mamy wspaniałe słowa o tym, że „Chrystus został wzbudzony z martwych i jest aparche tych, którzy zasnęli.” Żyjemy w świecie zmartwychwstania; ono już się rozpoczęło od Jezusa. On zapowiada przyszłe zbiory; zmartwychwstanie wszystkich chrześcijan, którzy w wierze odeszli z tego świata. I tak trzy wersety dalej apostoł opisuje porządek ożywienia: „jako aparche Chrystus, potem ci, którzy są Chrystusowi w czasie jego przyjścia, potem nastanie koniec” (15:23-24). Ożywienie w Chrystusie to przeciwieństwo śmierci (15:22). Adam przyniósł śmierć, a Chrystus ożywienie. I jest to ożywienie, na które wciąż czekamy.

Aparche używa jeszcze Jakub i Jan. U Jakuba czytamy o wierzących i Ojcu: „Gdy zechciał, zrodził nas przez słowo prawdy, abyśmy byli aparche stworzenia jego rodzaju.” Tu my, wierzący jesteśmy pierwszym owocem jakiegoś nowego stworzenia Bożego; my zapowiadamy jakąś przyszłość – a ową jakość zyskujemy poprzez wolę i nasienie, jakie nas zrodziło. To Ojciec nas zrodził; a uczynił to poprzez własne słowo prawdy. To ono niesie nową jakość w tym zepsutym świecie. U Janaw Objawieniu 14:4 czytamy o pewnej grupie wierzących: „Podążają oni za barankiem, dokądkolwiek idzie. Zostali oni wykupieni spomiędzy ludzi jako aparche dla Boga i dla Baranka.” Są kimś szczególnym, ze względu na swą ofiarę i wierność Bogu.

Co więc to słowo oznacza w Rzymian 8:23?

Można rozumieć je różnie. Po pierwsze, jak sugeruje przekład warszawski („zaczątek”), że mamy na razie jakąś jedynie początkową miarą Ducha – ale mimo wszystko wystarczającą, aby wzdychać do pełni. Biblia Gdańska podaje wstrzemięźliwiej interpretując: „A nie tylko ono stworzenie [wespół wzdycha], ale i my, którzy mamy pierwiastki Ducha, i my sami wzdychamy.” Stwierdza, że ów pierwszy zbiór, owoc(e) Ducha w nas, uzdalnia nas do wzdychania, jak stworzenie (słusznie) wzdycha. Podobnie podaje Przekład Ekumeniczny: „również my sami, którzy mamy pierwsze plony Ducha, wzdychamy, oczekując usynowienia, odkupienia naszego ciała.” Ekumeniczny Przekład Przyjaciół podaje podobnie: „i my sami, mając zadatek Ducha ciężko w sobie wzdychamy oczekując usynowienia, odkupienia naszego ciała”. Biblia Tysiąclecia wybiera jeszcze inny wariant, tłumacząc „my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha”, a Nowe Przymierze identyfikuje Ducha z pierwszym owocem: „którzy już mamy pierwszy owoc – Ducha, wzdychamy w sobie.”

Jak to więc w naszym życiu jest? Czy doświadczamy na razie obecności Ducha jedynie w jakiejś początkowej fazie, będąc obdarowani ograniczenie, co owszem, działa, i sprawia, że tęsknimy do wieczności, ale owa większa miara wciąż jest przed nami? Czy raczej Duch sam – przebywając w nas – jest zaczątkiem tej nowej rzeczywistości, wieczności? Tym, który tworzy ciągłość pomiędzy naszym doczesnym życiem i tą oczekiwaną przyszłością, do której dzięki jego obecności w nas tęsknimy? Jestem przekonany, że Pawłowi chodzi o to drugie zrozumienie tego pojęcia. A przekonuje mnie o tym kontekst.

Kontekst

Apostoł Paweł w 8 rozdziale Rzymian mówi o Duchu. Pisząc w rozdziale 7 o swoich rozterkach i walce ze słabością, ostatecznie widzi rozwiązanie tyko w łasce. Wobec prawa jest potępiony, a wobec grzechu bezbronny: „Nędzny ja człowiek! Któż mnie wyrwie z tego ciała śmierci?” (7:24). I odpowiada: „Bogu niech będą dzięki przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego!” (7:25).

I tak rozdział 8 mówi o tym, kim jest Paweł – i każdy chrześcijanin – dzięki łasce w Jezusie Chrystusie. Przede wszystkim, „nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie” (8:1). Ale to nie koniec. Prawo Ducha, który daje życie w Jezusie Chrystusie, uwolniło cię od prawa grzechu i śmierci” (8:2). Prawo Ducha to nowa zasada życia w doświadczeniu łaski, zdobytej przez Chrystusa. W przebaczeniu, braku potępienia. Nie chodzi o to, że w Duchu nie ma zasad – bo są, a związane są z życiem w naśladowaniu Chrystusa. Ale chodzi o punkt odniesienia. Tym nowym jest Chrystus, nie prawo. Chrystus, który uwalnia mnie od przekleństwa, grzechu i potępienia. Ofiarował swoje ciało za nas (8:3-4). To sprawia, że Duch daje nam nadzieję, nowy, własny „zamysł” (8:6), nowy kierunek.

Ten Duch w kolejnych wersetach jest ściśle związany z Chrystusem. Werset 9 mówi: „kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego.” Werset 10 powtarza, ale już nieco inaczej: „jeśli jednak Chrystus jest w was, (…) duch jest żywy”. Zwróćmy uwagę: mieć Ducha Chrystusowego to to samo, co obecność Chrystusa w nas. Chrystusa więc nie da rady mieć bez Jego Ducha, który nazywany jest słusznie „Chrystusowym”. Chrystus posyła Ducha, Jest w nas Duchem, który jest tez Duchem Ojca, o czym mówi w. 11: „A jeśli Duch tego, który Jezusa wzbudził z martwych [czyli Ojca], mieszka w was, tedy Ten, który Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził, ożywi i wasze śmiertelne ciała przez Ducha swego, który mieszka w was.”

To bardzo ważne w świetle dzisiejszych dyskusji o relacji do Ojca, Syna i Ducha i prób rozdzielania ich. Prawdziwy zachwyt nad Synem jest dziełem Ducha i dowodem na działanie Ducha: nie ma go bowiem bez Ducha. Podobnie prawdziwe poznanie Ojca. Duch jest Duchem Ojca – „tego, który Jezusa wzbudził z martwych.” Relacja do Ojca bądź Syna nie jest możliwa bez Ducha, którego posyłają, bo posyłają go właśnie po to aby owa więź umożliwić. Z drugiej strony: skoro jest to Duch Chrystusa i Ojca, czyli: łączący z Nimi właśnie i po to został posłany, inaczej jak poprzez poznanie Syna i Ojca NIE DA SIĘ poznać obecności w sobie posłanego przez Nich Ducha.

O czym jeszcze mówi ten fragment? O tym, że obecność Ducha, a przez Ducha Syna i Ojca w nas, jest gwarancją wspaniałej przyszłości. Skoro Syn przebaczył, a Ojciec posłał Syna, i oboje posłali Ducha w nasze serca, to na tym nie skończą. Ten Duch, Jego zamieszkiwanie w nas, dowodzi, że Bóg ma dla nas plan, i to na wieczność: ożywienie naszych śmiertelnych ciał. Posiadanie Ducha wpisuje nas więc w odwieczny Boży plan zbawienia; jesteśmy w środku. Już wiemy kim jesteśmy, i już możemy wiedzieć, kim będziemy. To znów wpływa na teraźniejszość, jak mówią wersety 12 i 13: „jesteśmy dłużnikami nie ciała, aby żyć według ciała.” Skoro mamy Ducha to „Duchem sprawy ciała umartwiajcie.” Jeśli bowiem będziemy żyć tak, jakby Ducha w nas nie było, „umrzemy” (w. 13). te wszystkie wspaniałe słowa zobowiązują. Posiadanie Ducha jest rzeczywistością, która przekłada się na określony styl życia. I Paweł się upewnia, abyśmy o tym nie zapomnieli.

W wersecie 14 apostoł znów pokazuje, jak ważne jest doświadczanie obecności Ducha. Prowadzenie Duchem Świętym dowodzi, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Znów: owo dziecięctwo widać nie po relacji do Ducha, ale do Ojca, a sprawia to właśnie Duch. To On uzdalnia do pełnego zaufania, ciepła ale i nieustępliwego wobec lęków wołania „Abba, Ojcze” (8:15). To Duch, nie kto inny, potwierdza działając w naszych sercach, że faktycznie, jesteśmy związani z Ojcem, należymy do Jego rodziny. Duch Święty znów okazuje się Duchem Ojca.

Werset 17 wprowadza perspektywę wieczności. Stwierdza, że skoro jesteśmy dziećmi Bożymi, to mamy przyszłość dzieci Bożych – jesteśmy wraz z Chrystusem dziedzicami wieczności – o ile idziemy droga, jaką szedł Jezus, włącznie z cierpieniem. Mówi o „uwielbieniu”, czyli chwale, która na nas czeka w przyszłości. Werset 18 kontrastuje ja z utrapieniami teraźniejszości. Apostoł  Paweł zachęca nas, że te utrapienia naprawdę warto przejść ze względu na przyszłość: „one nic nie znaczą w porównaniu” z tym, co nadchodzi. Następnie w wersetach 19-22 przekonuje nas o tej chwale. Mówi, że na ta chwałę oczekuje całe stworzenie – ono oczekuje na nas, na „objawienie synów Bożych” (w. 19), które sprawi, że stworzenie zostanie wyzwolone „z niewoli skażenia” (w. 21).

O czym mówi tu apostoł? Istnieje jeden moment w historii świata, gdy stworzenie zostało poddane w te niewolę – gdy upadł Adam: „przeklęta niech będzie ziemia z powodu ciebie! W mozole żywić się będziesz z niej po wszystkie dni życia swego!” (Rdz 3:17-18). Teraz, widząc Chrystusa i zmartwychwstanie, widząc Ducha i ożywienie widzi, że to było jedynie czasowe: „stworzenie zostało poddane znikomości nie z własnej woli, lecz z woli tego, który je poddał, w nadziei, że i samo stworzenie będzie wyzwolone z niewoli skażenia” (Rz 8:20-21). Tak, Bóg poddał ziemię przekleństwu – ale do czasu. Chrystus przywrócił błogosławieństwo i chwałę człowiekowi; pozyskał ją, zdobył dla swoich braci i sióstr – i ten moment odnowy świata, przeklętego przez upadek Adama nadejdzie. Kiedy i jak? O tym mówi werset 23 i 24: otóż wraz ze stworzeniem, które „wzdycha” i „my, którzy mamy zaczątek Ducha wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego.” Czekamy na nowe ciała. Są naszym dziedzictwem (w. 17), czyli są nam już dziś obiecane, ale jeszcze nie dziś przekazane. I „w tej nadziei zbawieni jesteśmy” (w. 24). jeszcze tego nie widać, bo – jak słusznie pisze apostoł „nadzieja, która się ogląda, nie jest nadzieją” (w. 24); ale właśnie mając nadzieję, nie widząc, ale dzięki Duchowi „spodziewamy się tego, czego nie widzimy, oczekujemy żarliwie, z cierpliwością” (w. 25).

Duch: zaczątek nowego w nas

Wróćmy do zaczątku Ducha. To Duch jest w nas zaczątkiem tej nowej rzeczywistości. To On łączy nas z Synem i Ojcem; to On sprawia, że doświadczamy łaski uwolnienia od potępienia; to On odwraca nasz wzrok od beznadziei postrzegania siebie wobec prawa i uzdalnia do zrozumienia Bożej łaski. To On również uczy nas życia nie według żądz ciała, ale popycha do życia w nowej tożsamości, w nowej rodzinie.

To On również uczy nas patrzenia w przyszłości i przechodzenia przez utrapienia. To On uczy nas „wzdychać w sobie” ku wieczności, czyli – w odróżnieniu od ludzi niewierzących – nie marudzić i narzekać nad swoim (i innych) zepsuciem i grzechem, ale sięgać przez wiarę ku Nowemu. Wzdychać z nadzieją. Oczekiwać z cierpliwością i żarliwie. Nie tracić pogody ducha, umieć znosić przeciwności – bo mamy dziedzictwo; bo mamy nadzieję, bo wolność, która jest naszym dziedzictwem jest pełna chwały.

To Duch jest w nas twórcą tego wszystkiego: to Jego jakość. On daje nam przedsmak wieczności, do której możemy tęsknić; to On daje nam podziw dla Pierworodnego i ufną miłość do Ojca. To On jest twórcą zapowiedzi tego, co nadchodzi. Jest przy nas w pełni, ale w świecie, który wciąż jest poddany skażeniu. Jest tym, który uczy nas sięgać poza to, co widzialne. Oto Duch pośród nas; jemu, oraz Ojcu i Synowi za Jego dar, niech będzie chwała na wieki.